Konferencja
Etyczne i prawne granice badań naukowych  

Zaproszenie
Aktualności
O PTB
Polskie Towarzystwo Bioetyczne
Zgłoszenia
formularz zgłoszeniowy
Program
referaty i komunikaty
Uczestnicy
pełna lista uczestników
Miejsce i dojazd
Opłaty
Organizatorzy
Konkurs
Kontakt
Plakat



  Referat

Ryszard Markiewicz, Janusz Barta
Instytutu Prawa Własności Intelektualnej
Uniwersytet Jagielloński

Prawo autorskie a swoboda badań naukowych

I. Wprowadzenie
     W opracowaniu tym staramy się zbadać, w jakim zakresie przepisy prawa autorskiego wpływają na swobodę badań naukowych, obejmującą etap pozyskiwania informacji, wykorzystania ich we własnych publikacjach oraz ich rozpowszechniania. Nie ulega wątpliwości, że problem ten posiada coraz większe znaczenie, między innymi ze względu na systematyczne rozszerzanie oraz intensyfikację ochrony autorskiej i pokrewnej. Chodzi tu, z jednej strony, o wprowadzanie nowych kategorii dóbr chronionych (np. programy komputerowe, bazy danych), z drugiej zaś - o przedłużanie czasu ochrony, zaostrzanie sankcji za naruszenie prawa, ustanawianie ochrony dla technicznych zabezpieczeń przed dostępem do utworu lub jego zwielokrotnieniem, a wreszcie - o ograniczanie dozwolonego użytku, zwłaszcza w kontekście nowych sposobów eksploatacji dzieł.

     Szereg zagadnień pośrednio wiążących się z tą problematyką celowo tu pomijamy. Nie zostały uwzględnione np. kwestie dotyczące tak autorskich dóbr osobistych (ochrona prawa do autorstwa, w szczególności ochrona przed plagiatem, przyznanie statusu współautora) jak i dóbr osobistych prawa powszechnego (kwestia poszanowania autorstwa twórcy odkrycia naukowego, zasad oznaczania autorstwa komunikatów naukowych). Uznaliśmy, że materia ta nie determinuje swobody badań naukowych, nawet w szerokim znaczeniu tego pojęcia przyjętym w naszym opracowaniu. Z kolei ze względu na jego przedmiotowe ramy pominięto kwestie związane z prawem patentowym i ochroną tajemnic produkcyjnych - także w zakresie w jakim taka ochrona dotyczy restrykcji w badaniach naukowych.

     Należy mieć także świadomość - choć aspekt ten jest często niedostrzegany nawet przez prawników - że (jak wyraźnie stanowi art. 1 ust. 2 pr. aut.) w całości poza ochroną autorskoprawną znajdują się : odkrycia, idee, pomysły, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne; stwierdzenie to dotyczy także jednostkowych informacji, zasad gier, tabel logarytmicznych. Wszystkie te rezultaty pracy intelektualnej należą do domeny publicznej. Z pewnym uproszczeniu możemy przyjąć, że w utworach naukowych ochronie podlega w istocie jedynie plan wyrażania, a więc sposób przedstawienia (opisu) określonego zagadnienia. Taka regulacja powoduje zrozumiałą niechęć do ujawniania przed publikacją własnych pomysłów i ustaleń naukowych. Chodzi bowiem o to, iż naukowiec-twórca jest zainteresowany tym, aby wspomniane niechronione składniki dzieła zostały po raz pierwszy zakomunikowane w jego, a nie cudzym, utworze, choćby w nim było należycie poświadczone autorstwo odkrycia czy pomysłu.

II. Dostęp do utworów a prawo autorskie
     Rozpatrując kwestię ograniczeń dostępu do utworów wynikających z przepisów prawa autorskiego należy zwrócić uwagę na następujące zagadnienia.

     Po pierwsze, obserwujemy systematyczne przełamywanie paradygmatu, według którego ustanowienie praw własności intelektualnej wiąże się z ustawowym zapewnieniem dostępu do treści danego dobra niematerialnego; zasada ta jest najbardziej widoczna w przypadku ochrony patentowej. Przyjmuje się co najmniej, iż system ochrony własności intelektualnej "jako taki" nie ustanawia barier przed zaznajamianiem się z tą treścią. Wyłom w tej mierze został dokonany wraz z wprowadzeniem do ustawy autorskiej przepisów zakazujących dekompilacji programów komputerowych. Chodzi tu o ograniczenia w odtwarzaniu przez użytkownika wersji źródłowej programu, co pozwoliłoby mu poznać i odczytać "tekst programu". Zasadniczą jednak "rewolucję" przyniosło wprowadzenie na teren prawa autorskiego ochrony przed usuwaniem technicznych zabezpieczeń blokujących dostęp do utworów. W najbardziej rygorystycznym kształcie - dotąd w Polsce nie wprowadzonym - ochronę taką statuuje tzw. dyrektywa internetowa UE.1 Zabrania ona obchodzenia zabezpieczeń zarówno przed dostępem do utworów, jak i przed ich zwielokrotnianiem. Zakaz ma przy tym charakter bezwzględny. Nie ma zatem znaczenia, że zamierzone korzystanie nie byłoby bezprawne gdyż bądź mieściłoby się w ramach ustawowego dozwolonego użytku bądź odnosiłoby się wyłącznie do elementów nieobjętych ochroną prawami wyłącznymi.

     W celu wyważenia interesów podmiotów uprawnionych z tytułu prawa autorskiego oraz  użytkowników, wprowadzono skomplikowaną i mało przejrzystą regulację - w części obligatoryjną, a w części fakultatywną - służącą poszanowaniu niektórych interesów użytkowników, dotychczas skutecznie gwarantowanych ustawowymi licencjami. Otóż w sytuacji, gdy stosujący techniczny środek zabezpieczający nie zapewni użytkownikom korzystania z utworu w ramach wspomnianych licencji, państwa członkowskie powinny zaproponować właściwe dla tego celu instrumenty prawne. Nie rozstrzygnięto jednak, czy chodzi o możność dochodzenia takiego uprawnienia na drodze sądowej, jak i nie wyjaśniono jaki rodzaj obowiązków można narzucić podmiotom praw autorskich. Podkreśla się w literaturze jedynie, iż nie jest dopuszczalna "samopomoc"; nie można zatem zgodzić się z tym, aby sam zainteresowany mógł usuwać zabezpieczenia.

     Opisane skrótowo unormowanie (określana niekiedy jako "paracopyright") jest szczególnie dotkliwa dla świata nauki w środowisku on-line, gdyż - w myśl dyrektywy - w całości nie dotyczy udostępniania utworów w tym trybie. Oznacza to, że wówczas zabezpieczone przed dostępem utwory, przy braku zgody uprawnionego nigdy nie mogą zostać legalnie wykorzystane przez naukowców dla użytku osobistego, dla nauczania czy dla prowadzenia badań naukowych. Cała więc regulacja stanowiąca kompromis między interesami "właścicieli praw autorskich", z jednej strony, oraz świata nauki, z drugiej strony, zostaje w ten sposób zakwestionowana i zaprzepaszczona. Co więcej, środki techniczne prowadzą do objęcia prawem wyłącznym także dzieł, co do których prawo autorskie już wygasło albo nie powstało, jak i elementów dzieła, które na ochronę taką nie zasługują.

     Po drugie, ograniczenie dozwolonego użytku osobistego m.in. w odniesieniu do programów komputerowych i baz danych, zawęża dostęp do cudzych wytworów intelektu. Na nowe bariery w tej sferze wskazuje toczący się obecnie spór przed ETS,2 w którym rozważana jest kwestia legalności wykorzystania bazy danych zawierającej 1100 najważniejszych wierszy opublikowanych w Niemczech w latach 1720-1933 w innym zbiorze. We wstępnych ocenach rozważa się możliwość przyznania ochrony nawet wówczas, gdy baza danych została wykorzystana w znacznym zakresie tylko pośrednio - tj. jako źródło informacji.3 Widocznej erozji doznaje zatem zasada, iż prawo autorskie nie może służyć monopolizowaniu informacji i utrudnianiu swobodnego ich przepływu.

     Po trzecie, istnieje znaczna niepewność co do legalności (z perspektywy prawa autorskiego) funkcjonowania niektórych systemów wyszukiwawczych wykorzystywanych w Internecie, wiążących się bądź z (niewidocznym dla użytkownika) zwielokrotnianiem dzieła przez program, bądź prezentacją krótkich fragmentów "odnalezionych materiałów" (tytułu, charakterystycznego zdania itd.).4 Jeszcze większe problemy powstaną zapewne w przypadku posługiwania się takimi systemami wyszukiwawczymi, które będą dokonywały "samodzielnie" wartościowania przeszukiwanych tekstów na dany temat, gdyż musi się to wiązać z ich zwielokrotnieniem i porównywaniem.

II.I Wykorzystywanie utworów a prawo autorskie
     Dla potrzeb tego opracowania przez "wykorzystywanie" utworów rozumiemy

  • uprawnienie do korzystania z elementów cudzych utworów we własnym dziele, jak i

  • możność rozpowszechniania własnego utworu, a także

  • dostęp do niego środowiska naukowego.


  •      Z punktu widzenia twórcy pojawia się przede wszystkim pytanie, czy istniejące licencje ustawowe (dozwolony użytek publiczny) zapewniają swobodę wykorzystywania rezultatów pracy intelektualnej potrzebną dla prowadzenia działalności naukowej i dydaktycznej. Chodzi tu przede wszystkim o regulacje dotyczące wolności : przedruku, cytatu, sporządzania antologii, a także wolności wykorzystania cudzych dzieł dla nauczania na odległość. Uwzględnić tu należy również problemy związane z tzw. dziełami sierocymi. Chodzi o utwory, co do których osoba zamierzająca z nich korzystać nie może ustalić podmiotu autorskich praw majątkowych. Potencjalny użytkownik ma wówczas przed sobą alternatywę: albo rezygnację z tego zamiaru, albo świadome naruszenie prawa autorskiego. Zupełnie odrębnym problemem jest kwestia uprawnień twórcy-naukowca odnośnie do rozpowszechniania swego dzieła, pozostających w opozycji do praw pracodawcy co do dysponowania wynikami pracy.

         Z kolei z punktu widzenia odbiorców naukowych utworów (a więc środowiska naukowego) zasadnicze znaczenie posiada możliwość dostępu do rozpowszechnionych dzieł. Opisane wcześniej ustanowienie ochrony przed usuwaniem technicznych zabezpieczeń utworów, coraz częstsze rozpowszechnianie zabezpieczonych utworów w systemie on-line, przy równoczesnym ograniczeniu udostępniania ich w tym trybie przez biblioteki - zwiększa oczywiście utrudnienia w dostępie do twórczości naukowej.

         Odrębnie należy wspomnieć o dwóch (po części powiązanych ze sobą) problemach utrudniających powoływanie się na dozwolony użytek osobisty i publiczny.

         Po pierwsze, istnieją poważne wątpliwości w jakim zakresie regulacje te mogą być wykorzystywane w środowisku on-line.

         Po drugie należy zwrócić uwagę na trudności, jakie sprawia stosowanie klauzuli generalnej, przyjętej w konwencjach międzynarodowych (m.in. w TRIAS) i polskim prawie autorskim, określanej często jako "trójstopniowy test" przewidujący, iż ograniczenia lub wyjątki od praw wyłącznych zostaną ograniczone do określonych przypadków specjalnych, które nie będą w sprzeczności z normalnym wykorzystaniem dzieła i nie spowodują bezzasadnej szkody słusznym interesom podmiotu praw. Klauzula ta, zauważmy, inaczej niż amerykańska doktryna fair use, pomija przy wyważaniu interesów decydującym o legalności danego postępowania, uwzględnianie interesów korzystającego.

    IV. Kierunki zmian
         Przedstawione wyżej uwagi wskazujące na ograniczaniu dostępu do twórczości naukowej za sprawą prawa autorskiego kłócą się z intuicyjnym przeświadczeniem środowiska naukowego w Polsce. Wydaje się bowiem, iż obecnie zarówno dostęp do informacji naukowej, jak i możliwości rozpowszechniania własnych prac i wyników naukowych jest nieporównywalnie łatwiejsza niż dotąd. Ocena taka bierze się zarówno z otwarcia szerokiego dostępu do zagranicznej literatury naukowej (w wyniku zmiany systemu politycznego w Polsce oraz relatywnego obniżenia kosztów korzystania z zagranicznych baz danych i książek w konsekwencji wzrostu wartości złotówki), a także z nowych możliwości, jakie przynosi ze sobą Internet. Ten stan rzeczy nie eliminuje jednak generalnej - dostrzeganej na świecie - tendencji polegającej na "spychaniu" na drugi plan interesów konsumentów dóbr intelektualnych, w tym - naukowców, w imię poszanowania praw autorskich. Tendencja ta - powszechnie dostrzegana na świecie - w istocie nie polega na zabranianiu dostępu lub na zakazie wykorzystywania dzieł naukowych albo wyników w nich zawartych, lecz związana jest raczej z domagania się przez "właścicieli" prawa autorskich i pokrewnych nadmiernych opłat z tego tytułu. Poszerza się krąg sytuacji, w których warunkiem zapoznania się przez zainteresowanego z cudzą twórczością naukową jest zapłata wynagrodzenia. Przejawia się to zarówno w odpłatnym udostępnianiu utworów w Internecie, jak i w stosowaniu zabezpieczeń technicznych utrudniających realizację przepisów o dozwolonym użytku osobistym.

         Spróbujmy obecnie zastanowić się nad racjonalnym kształtem prawa autorskiego i sposobem jego realizacji z punktu widzenia potrzeb środowiska naukowego.

         Wydaje się, że dla przeciwstawienia się opisanym tendencjom zasadnicze znaczenie może mieć wywodzący się z ruchu "open source" - ruch "open access" i "open content", których głównym rzecznikiem i popularyzatorem jest współcześnie organizacja "Creative commons".5 Najogólniej ujmując w odniesieniu do dzieł naukowych modelowi temu przyświeca idea nieodpłatnego, powszechnie dostępnego rozpowszechniania takich dzieł, głównie przez Internet. Użytkownikom (odbiorcom) z reguły wolno korzystać z chronionego utworu naukowego w zakresie szerszym niż wynikający z przepisów o dozwolonym użytku (osobistym i publicznym), niemniej zawsze pod warunkiem poszanowania prawa do autorstwa.6 Do uzyskania licencji (upoważnienia eksploatacyjnego) dochodzi bądź poprzez zawarcie umowy bądź w drodze jednostronnej czynności prawnej.

         Należy jednak tu odnotować, iż w ustawach autorskich wielu krajów, w tym także w ustawie polskiej, istnieją przepisy - wprowadzone głównie ze względu na ochronę praw twórców - które stoją na przeszkodzie swobodnemu rozwojowi ruchu open access. Kontrowersje powstają odnośnie do możliwości wypowiedzenia tego rodzaju licencji oraz objęcia licencją wykorzystania dzieł na nieznanym w chwili jej udzielania licencji polu eksploatacyjnym. Dyskusyjne jest także niekiedy stwierdzenie, czy doszło do skutecznego udzielenia licencji.

         Dla problematyki omawianej w tym opracowaniu istotne znaczenie ma okoliczność, że obecnie w coraz szerszym zakresie uzależnia się przyznawanie środków publicznych na badania naukowe od zobowiązania się uczestniczących w nich twórców do nieodpłatnego udostępniania on-line artykułów i komunikatów stanowiących wynik prac.7 Co więcej, rozważa się wprowadzenie zmian legislacyjnych, umożliwiających autorom rozpowszechnianie takich utworów, pomimo uprzedniego przeniesienia praw autorskich, jeżeli tylko nie służy to celom komercyjnym. Wydaje się, że kwestia ta zasługuje na uwagę. Obowiązek tego rodzaju nie musi być przecież ustanowiony przepisami ustawowymi, lecz może wynikać wprost z umów zawieranych z twórcą; np. z umowy o pracę lub z KBN w przypadku tzw. grantów. Problemy - możliwe jednak do usunięcia poprzez odpowiednie negocjacje i przyjęte standardy - powstają poza tym w związku z domaganiem się przez "płatne" czasopisma naukowe (i innych wydawców) przeniesienia na ich rzecz autorskich praw majątkowych do publikowanych w nich tekstów. Rozważyć można ustanowienie wykonania tego rodzaju zobowiązania w określonym terminie (np. 6 miesięcy) od daty pierwszej "papierowej" publikacji danego tekstu naukowego, tak aby nie wyłączyć tym przepisem "klasycznych" publikacji naukowych w prestiżowych czasopismach.

         Nie ulega jednak wątpliwości, że ruch open content i open acces w środowisku naukowym nie wyeliminuje tradycyjnych metod swobodnej eksploatacji utworów w obszarze przewidzianych ustawą ograniczeń treści prawa autorskiego (w obszarze dozwolonego użytku). W związku z powyższym należy zastanowić się nad ewentualną modyfikacją tych przepisów prawa autorskiego, które nadmiernie krępują badania naukowe i rozpowszechnianie ich wyników. Kwestii tych dotyczy m.in. GREEN PAPER Copyright in the Knowledge Economy z lipca 2008 r.,8 w którym miedzy innymi rozważana jest kwestia dopuszczalności digitalizacji zbiorów bibliotecznych bez zgody uprawnionych podmiotów prawa autorskiego oraz zasad ich udostępniania w tej formie czytelnikom. Odnotujmy, iż także przepisy polskiej ustawy autorskiej nie są w tej kwestii jednoznaczne.

         Należy mieć świadomość, iż obecnie postulaty co do zmian polskiego prawa autorskiego mogą być rozważane jedynie w kontekście regulacji przyjętych w UE, w ramach marginesu swobody i autonomii pozostawionej przez postanowienia wspólnotowe, przy uwzględnieniu oczywiście wiążących Polskę konwencji międzynarodowych. Mając to na uwadze należy odnieść się do pomysłu w sprawie obowiązkowego charakteru przepisów o dozwolonym użytku osobistym i publicznym, z którego wynikałby obowiązek ustanawiania odpowiednich ustawowych licencji w przepisach krajowych.9 Równie istotny jest problem skorzystania z przepisów wyznaczających dozwolony użytek, w przypadku gdy uprawniony stosuje środki techniczne zabezpieczające przed dostępem do utworu lub przed jego zwielokrotnianiem (tu "na razie" prawo polskie, niezgodne z prawem UE, zapewnia swobodę usuwania tych zabezpieczeń; ale nie ulega wątpliwości, że konieczne będzie dostosowania prawa polskiego do prawa UE). Szczególnie kontrowersyjne kwestie , trudne, ale i ogromnie istotne dla badań naukowych, powstają ze względu na niemożność usuwania zabezpieczeń przed dostępem i zwielokrotnianiem utworów, także w zakresie określonym przez przepisy o dozwolonym użytku wprowadzone do dyrektywy internetowej, w przypadku gdy zakomunikowanie utworu następuje w trybie on-line.10

         Wreszcie rozważenia wymaga "uelastycznienie" wcześniej wspomnianego trzystopniowego testu, a to w ten sposób, aby wzorem doktryny fair use uwzględniał przy wyważaniu interesów warunkujących skuteczność powołania się na ustawowy dozwolony użytek interesy tych, którzy zainteresowani są dostępem do cudzych prac naukowych oraz wykorzystaniem ich w własnej działalności, zwłaszcza gdy nie posiada ona charakteru komercyjnego.

         Odrębnym problemem dla środowiska naukowego jest znaczna skala niepewności co do zasad postępowania pozwalającego uniknąć zarzutu naruszania przepisów prawa autorskiego i przepisów dotyczących ochrony dóbr osobistych prawa powszechnego. Odnosi się to m.in. takich kwestii jak: 1) kiedy wolno cytować cudze dzieła i jaka jest dopuszczalna wielkość cytatu, 2) czy dopuszczalne jest wykorzystywanie w ramach cytatu cudzych tekstów w calach dydaktycznych np. przejęcie rysunków poglądowych, tabel, 3) kiedy i w jakim rozmiarze można "kserować" cudze dzieła, 4) jakie utwory i na jakich zasadach wolno zamieszczać w antologiach "naukowych", 5) jak oznaczać autorstwo i współautorstwo publikacji naukowych i powoływanych cudzych osiągnięć. Trudności w tym zakresie można starać się usuwać przez doprecyzowanie przepisów albo - co wydaje się bardziej racjonalne - przez opracowanie kodeksu etycznego naukowca uwzględniającego problem poszanowania dóbr intelektualnych.

    Przypisy:

    1. Dyrektywa 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym
    2. Sprawa Case C-304/07, Directmedia Publishing GmbH v Albert-Ludwigs-Universität Freiburg.
    3. Por. W tej kwestii OPINION OF ADVOCATE GENERAL SHARPSTON delivered on 10 July 2008
    4. Interesująca problematyka prawna, obrazująca nieadekwatność regulacji dozwolonego użytku na potrzeby Internetu, wiąże się ze słynnym już przedsięwzięciem Google nazywanym "Print Library Project", który miał polegać na zeskanowaniu całości zbiorów kilku wielkich bibliotek amerykańskich (łącznie z utworami chronionymi prawem autorskim) w tym celu, by użytkownik, wpisując określony termin (określenie, nazwę) do wyszukiwarki, uzyskiwał dane bibliograficzne publikacji oraz po kilka zdań z każdej z nich, znajdujących się po "obu stronach" tego terminu. Dodajmy, iż sąd I instancji w Brukseli w orzeczeniu z dnia 13 grudnia 2007 r. w sprawie Copiepresse v. Google Inc nie dopuścił zastosowania prawa cytatu (ani też odpowiednika licencji z art. 25 ust. 1 pkt 3 pr. aut. - odnoszącego się do przeglądu prasy) przy prezentowaniu wyników wyszukiwarki internetowej zawierających tytuły artykułów oraz pierwszych kilka zdań z danego artykułu.
    5. Niekiedy używa się także terminu "open science" OPEN SCIENCE: OPEN SOURCE LICENSES IN SCIENTIFIC RESEARCH, Andrés Guadamuz González , Copyright (c) 2006 North Carolina Journal of Law & Technology;
    6. Por. w tej kwestii między innymi "Deklarację Berlińską w sprawie otwartego dostępu do wiedzy w naukach ścisłych i humanistyce" http://www.zim.mpg.de/openaccess-berlin/berlindeclaration.html, która oparta jest na dwóch podstawowych założeniach: [1]autor(rzy) i właściciel(e) praw autorskich przyznają użytkownikom nieograniczone i nieodwołalne prawo dostępu do zasobów i publiczną licencję na kopiowanie, użycie, dystrybuowanie, transmitowanie i wyświetlanie dzieła, także na wykonanie i dystrybuowanie pochodnej dzieła w dowolnej postaci cyfrowej, dla ważnych celów, które to prawa uzależnione są od dokładnego podania atrybucji dotyczących autorstwa (standardy publiczne będą rozwijane tak, by dostarczały mechanizmów dla właściwego wprowadzania w życie przynależnych autorom praw i odpowiedzialnego ich używania, tak jak to się robi teraz) oraz udzielają prawa do zrobienie małej liczby drukowanych kopii dla osobistego użytku, [2] Kompletna wersja pracy i wszystkie dodatkowe materiały wraz z kopią pozwolenia na wyżej wymienione wykorzystanie, w odpowiednim standardowym elektronicznym formacie, jest deponowana (i tym samym publikowana) przynajmniej w jednym z repozytoriów dostępnych on-line pracujących na platformie technicznej także zgodnej ze standardami (jak w definicji Open Archive), a utrzymywanej i wspieranej przez instytucję akademicką, towarzystwo naukowe, agencję rządową lub inną wiarygodną organizację, która jest w stanie realizować wolny dostęp do wiedzy i nierestrykcyjną dystrybucję z długoterminowym archiwizowaniem. Podobne zamierzenia propaguje Budapest Open Access Initiative, http://www.soros.org/openaccess/read.shtml . Inną ciekawą inicjatywą jest SSRN eLibrary - Social Science Research Network. Jest to organizacja typu nonprofit, której celem jest stworzenie dla naukowców narzędzia do nieodpłatnej wymiany artykułów naukowych, z reguły przed ich oficjalną publikacją. Por. http://www.ssrn.com/
    7. Wyrazem tych tendencji jest inicjatywa z 12 lutego 2008 r. Wydziału Arts and Sciences Uniwersytetu Harvarda skierowana na powszechne i nieodpłatne udostępnianie przez ten Uniwersytet wszystkich artykułów naukowych pracowników tego wydziału. Realizacja tego celu została zapewniona przez generalne udzielenie odpowiedniej nieodwołalnej licencji przez pracowników na rzecz Uniwersytetu Por. w tej kwestii http://arstechnica.com/news.ars/post/20080213-harvards-faculty-of-arts-and-sciences-goes-open-access.html. W kolejnych miesiącach tego roku [2008] także w Harvard Law School przyjeto obowiązek publikacji internetowej wszystkich artykułów napisanych przez pracowników wydziału. Cyt. za http://boa.icm.edu.pl/blog/2008/05/harvard-law-school-w-otwartym-dostepie/. Inicjatywę obowiązku publikowania artykułów w formule Open Acces podjeli pracownicy School of Education Uniwersytetu Stanforda. W odpowiedniej uchwale stwierdzono m.in.: Działając na rzecz większej otwartości i poszerzania dostępu do osiągnięć naukowych wydział przyjmuje następujace zasady. Pracownicy wydziału udzielają Uniwersytetowi niewyłącznej, nieodwołalnej licencji o zasięgu światowym na udostąpnianie publikacji na wszystkich nośnikach pod warunkiem zaznaczenia autorstwa i niewykorzystywania publikacji do celow komercyjnych. Cyt. za http://boa.icm.edu.pl/blog/2008/07/stanford-university-school-of-education-wprowadza-open-access/. Por. też "OPEN DOORS AND OPEN MINDS: What faculty authors can do to ensure open access to their work through their institution A SPARC / SCIENCE COMMONS WHITE PAPER April 2008, http://www.arl.org/sparc/bm~doc/opendoors_v1.pdf
    8.
    COMMISSION OF THE EUROPEAN COMMUNITIES COM(2008) 466/3
    9.
    Por. P. Bernt Hugenholtz* & Ruth L. Okediji**, CONCEIVING AN INTERNATIONAL INSTRUMENT ON LIMITATIONS AND EXCEPTIONS TO COPYRIGHT FINAL REPORT, March 06, 2008, http://www.ivir.nl/publications/hugenholtz/limitations_exceptions_copyright.pdf
    10.
    Por. w tej kwestii R.M Hilty, : Copyright law and scientific research. In: Copyright Law - A Handbook of Contemporary Research. Torremans, P.  (Hrsg.): Edward Elgar, Cheltenham, 2007, S.  315 - 354.