Marian Machinek, MSF
Znaczenie argumentacji teologicznej
w sporach dotyczących bioetyki
Dla wielu środowisk potrzeba i prawomocność refleksji teologicznej w sporach bioetycznych nie jest oczywista. Nierzadko kwestionuje się generalnie racjonalność postawy religijnej, uważając ją za wyraz obskuranckiego tradycjonalizmu, który w oparciu o irracjonalne lęki i zastrzeżenia nie tylko hamuje rozwój nauki, ale także blokuje dostęp do potencjalnie dobroczynnych technologii (R. Dawkins). Jeżeli nawet przyznaje się argumentacji teologicznej prawo obecności w debacie publicznej, podkreśla się jednocześnie, że argumentów tego typu, jako zakładających określoną wiarę religijną, nie można włączyć w ogólnie obowiązujące kanony etyczne i prawne, gdyż oznaczałoby to niedopuszczalną indoktrynację i naruszenie wolności religijnej osób niewierzących. Nierzadko krytyka argumentacji religijnej idzie w parze z niemalże ślepą wiarą w siłę postępu, od którego - poza poszerzeniem wiedzy - oczekuje się także rozwiązania problemów etycznych, jakie rozwój ten za sobą pociąga. Nawet zwolennicy ścisłej racjonalności nauki dostrzegają w tej entuzjastycznej wierze w postęp paradoksalnie elementy wiary religijnej (J. Testart). W kontekście nauki, która zajmuje miejsce religii, obietnice terapeutyczne (Heilungsversprechen) łatwo urastają do rangi "obietnic zbawienia" (Heilversprechen).
Wobec poglądów negujących prawomocność argumentacji teologicznej trzeba krytycznie stwierdzić, że nie istnieje etyka, która nie bazowałaby na określonej wizji rzeczywistości i człowieka (określony światopogląd). Każda argumentacja etyczna zakłada także odpowiedź na pytanie o rolę odwołania do Absolutu. Jego wykluczenie z horyzontu debaty publicznej bazuje na arbitralnej decyzji, a nie na ewidencji. W tym sensie nie ma etyki całkowicie neutralnej, pozbawionej bazy ideowej. W debacie publicznej mamy zatem do czynienia nie tyle z jedną ogólnie obowiązującą, światopoglądowo neutralną (a więc areligijną) etyką oraz szeregiem partykularnych, "niszowych" koncepcji etyki ideologicznie uwikłanej (w tym także religijnej), ale z różnymi koncepcjami etycznymi, których wartość i prawomocność nie powinna być mierzona ich rzekomą "neutralnością", ale wewnętrzną spójnością oraz tym, czy rzeczywiście odzwierciedlają i chronią podstawową wartość etyczną, jaką jest godność osoby ludzkiej. Warto podkreślić, że rugowanie z debaty publicznej argumentacji teologicznej jako ideologicznie uwikłanej i nienaukowej, pozostaje dziedzictwem oświeceniowej logiki proweniencji europejskiej. Poza Europą wewnętrzny związek między myśleniem inspirowanym religijnie a refleksją filozoficzno-etyczną nie jest tak wyraźnie akcentowany.
Etyka teologiczna może pełnić w publicznej debacie funkcję krytyczną, wskazując na zbyt wygórowane oczekiwania w odniesieniu do ludzkiego rozumu w ramach poglądów przypisujących człowiekowi (bądź społeczeństwu) niemalże ludzkie atrybuty (playing God). Chrześcijańska refleksja teologiczno-etyczna włącza się w ten dyskurs sięgając nie tylko do własnych źródeł religijnych. W oparciu o przekonanie o jedności porządków stworzenia i odkupienia, etyka teologiczna sięgała zawsze również do argumentów rozumowych. Przez wiele wieków wspólną płaszczyzną dla etyki filozoficznej i teologicznej była figura prawa naturalnego. Chociaż tradycyjne jego koncepcje wymagają rewizji i ponownego przemyślenia (szczególnie w kontekście zarzutów tzw. "błędu naturalistycznego"), figura prawa naturalnego nadal zawiera w sobie potencjał umożliwiający etyce teologicznej owocny dialog z koncepcjami etycznymi innej proweniencji.