Krzysztof Marczewski,
Zakład Etyki, Antropologii i Ogólnej Teorii Medycyny WSZiA w Zamościu
Zakład Etyki i Filozofii Człowieka UM w Lublinie
Relacje lekarz - przemysł farmaceutyczno-medyczny.
Punkt widzenia lekarza praktyka
Leczenie i poprzedzające je rozpoznawanie chorób od bardzo dawna związane jest koniecznością stosowania leków i przyrządów. Jednak już w czasach Hammurabiego lekarz prawdopodobnie nie wytwarzał krzemiennego noża do operacji zaćmy ani nie zbierał ziół, czy borsuczego sadła. Współcześnie w otoczeniu lekarza znajduje się bardzo wiele osób i instytucji zajmujących się dostarczaniem urządzeń i leków dla potrzeb chorych, a także nastawionych na wykorzystanie umiejętności lub inwencji lekarza dla swoich celów. A właściwie jednego głównego celu jakim jest zysk. Nie może być chyba inaczej w gospodarce rynkowej. Firmy różnią się istotnie strategiami działania, "kłusownika", "myśliwego" czy "rolnika" oraz przyjętą taktyką, ale jeżeli nie realizują swoich zadań ekonomicznych muszą upaść. Ergo na rynku pozostają tylko takie które są skuteczne w osiąganiu profitów. Oczekiwane, zwłaszcza przez pacjentów cele lekarza są zdecydowanie inne, z deklarowanym dobrem chorego na czele. Nie oznacza to jednak nieuchronnego konfliktu a tylko pewne, czasem znaczne trudności lekarzy (pośrednio także pacjentów, którym przychodzi kontaktować się z ze znacznie silniejszymi od siebie partnerami. Od czasów Hammurabiego próby zapisania takich relacji w postaci kodeksu prawnego lub etycznego są tak potrzebne jak skazane na nieuchronne działania uboczne. Zasada "oko za oko" mającą chronić pacjentów, spowodowała niebywały wzrost cen operacji zaćmy. Kodeksy, deklaracje i ustawy chroniące chorych lub bardzo szczegółowo regulujące zasady postępowania, prowadzą do ryzyka braku refleksji etycznej wobec niedopowiedzeń prawnych (skoro są tak szczegółowe!) oraz ograniczenia liczby podmiotów stanowiących, jeżeli tak trudno jest spełnić kryteria formalne. Klasycznym już przykładem jest zanik badań klinicznych prowadzonych przez ośrodki uniwersyteckie właśnie wobec zbyt wysokich wymagań. W efekcie ryzyko naruszenia formalnych praw pacjenta, czy sfałszowania wyników badań jest niewielkie, ale zasadnicza manipulacja dotyczy doboru tematu badań. Stąd wielki niedobór, wielkich kontrolowanych badań tanich leków czy przyrządów. Olbrzymim, choć pozostającym poza głównym nurtem obecnego sympozjum problemem jest kwestia dystrybucji leków i przyrządów pozostająca w dość luźnym związku z problematyką samych badań, a w większym z prezentacją i interpretacją ich wyników. Różnorodność szczegółowych problemów i możliwych sytuacji jest tak duża, że zadaniem etyków nie jest raczej znalezienie rozwiązania każdego szczegółowego problemu, ale raczej uczynienie refleksji etycznej nieodłącznym elementem relacji lekarzy z przemysłem farmaceutyczno - medycznym. Wyposażenie lekarzy w narzędzia do rozwiązywania problemów, powinno przynieść znacznie lepsze skutki niż próby nadmiernie drobiazgowej regulacji czy penalizacji ich zachowań. Oczywiście nie neguje przez to znaczenia tak prawa stanowionego jak tworzenia kodeksów etycznych, ale wskazuje na ich miejsce i ograniczone możliwości zastąpienia kompetencji wrażliwego sumienia lekarza.