Marek Olejniczak
Zakład Etyki, Bioetyki i Deontologii
Akademia Medyczna w Gdańsku
Człowiek i prawda, czyli pytanie o istotę nauki
Temat prawdy jest w naszych czasach tematem nie tylko nieopłacalnym,1 ale wręcz ryzykownym wobec coraz powszechniejszej dewaluacji tej wartości w życiu społecznym, politycznym, naukowym oraz moralnym. Coraz powszechniej kwestionuje się potrzebę poszukiwania prawdy, dążenia do niej czy życia w prawdzie, ponieważ kwestionuje się samą ideę prawdy jako wartości obiektywnej, niezmiennej i dającej się poznać. W zamian proponuje się pluralizm wartości i pluralizm etyczny, moralny obowiązek tolerancji wobec odmienności moralnych oraz pluralizm światopoglądowy. W polityce natomiast, która czasem sprawia wrażenie wprost makiawelicznej, prawda i fałsz są zwyczajnymi narzędziami walki, a uczciwość albo szczerość są nie tyle rzadko spotykane, ile iluzoryczne. Prawdy się w dzisiejszym świecie nie kocha.
Oczywiście, prawda jest i można ją poznać, bo bez tego życie ludzkie nie miałoby sensu. Codziennie każdy człowiek doświadcza prawdy,2 która odsłania mu się w całej swojej oczywistości, dzięki czemu wie, kim jest i gdzie żyje. Są sprawy, które łatwo poznać, w których prawda uwidacznia się łatwo i bez wysiłku, ale są też i takie sytuacje, gdzie potrzeba sporego trudu, aby prawdę uchwycić. Wymyka się myślom, jest nieuchwytna, lecz jest cały czas w zasięgu wzroku, jest zawsze celem drogi poznawczej. A od tego, jaki jest indywidualny stosunek człowieka do prawdy i jej poszukiwania, zależy dosłownie całe życie człowieka, cały jego los, a zwłaszcza osobowe spełnienie.
Trudności w poznawaniu prawdy nie można w związku z tym uznać za usprawiedliwienie jej porzucania i zadowalania się bardziej czy mniej popularnymi poglądami (to wtedy właśnie mówi się zwykle o społecznym konsensusie moralnym i obowiązku tolerancji wobec wszelkich poglądów). Tym bardziej przykre są takie "kapitulacje" w dziedzinie etyki, która - biorąc pod uwagę istotową jedność prawdy i dobra - jest szczególnie narażona na manipulacje i oszustwa, a przecież oczekuje się od niej wsparcia w dziedzinie ludzkich działań. Głosi się na przykład, że konflikty moralne i niepewność moralna są nieuniknione, ale wyciąga się stąd wniosek, że rozstrzygnięcia etyczne mają "zawsze charakter mniej lub bardziej prowizoryczny, jako że obowiązują dla danej w tym momencie rzeczywistości i jeśli rzeczywistość zmieni się w sposób zasadniczy, muszą także zmienić się odpowiednie zasady moralne".3
Relatywizm, a nawet nihilizm moralny są zmorą czasu postmodernizmu. Dlatego programowo przestaje się już szukać prawdy o dobru (można by powiedzieć, że porzuca się tym samym grunt etyki),4 zadowalając się poszukiwaniem kompromisów.5 Nieco inaczej przedstawia się jednak sprawa z naukami szczegółowymi. Bo choć i tutaj wartość lub poznawalność prawdy bywa kwestionowana, to jednak rzeczywistość dosyć łatwo weryfikuje fałszywe teorie, stawiając wartość prawdy na właściwym miejscu. Jak pisze Michał Heller: "Pojęcie prawdy znajduje się na horyzoncie nauki; bez tego horyzontu nauka zmieniłaby się w mozaikę doraźnych umiejętności".6 Dlatego w nauce ważna jest swego rodzaju "moralność myślenia" - trzeba znać prawdę o tym, jaki przedmiot poznania jest w danym wypadku dobry oraz jaki jest dobry środek do osiągnięcia tego celu, czyli trzeba znać odpowiednią metodę poznawczą. Niestety, czasem i tutaj nie kocha się prawdy.
Źródło nauki. Można się zastanawiać, dlaczego człowiek zadaje sobie tyle trudu i angażuje tyle czasu i energii, aby zrozumieć świat. Z ciekawości? Z zadziwienia? Zapewne i ciekawość, i zadziwienie światem mogą konkretnego człowieka mobilizować do poszukiwań i czynić je pasją badawczą. Każdy naukowiec sam wybiera sobie przedmiot badań, sam ocenia, co jest godne jego profesjonalnego zainteresowania. Ale obok tych subiektywnych przyczyn jest również ważna przyczyna obiektywna, która zmusza człowieka jako takiego do wysiłku systematycznego dociekania prawdy o rzeczywistości, czyli zmusza go do zajmowania się nauką. Jest nią ludzka kondycja w świecie, sytuacja egzystencjalna człowieka, który - jako istota naturalna - jest istotą nadzwyczaj słabą i nieporadną. Jak twierdzi Max Scheler, człowiek nie jest istotą najdoskonalszą wśród istot żywych, nie jest "koroną" witalnego rozwoju, lecz przeciwnie, jako istota naturalna człowiek to "konstytutywnie chore zwierzę, w którym życie popełniło faux pas i zabłądziło w ślepej uliczce".7 Człowiek bowiem, aby zrekompensować swoje naturalne braki i słabości: brak pazurów i sierści, słaby wzrok, brak wystarczającej zwinności i szybkości itd., musi zajmować się nauką i techniką, wytwarzać narzędzia i tworzyć cywilizację. Z czysto naturalnego punktu widzenia cywilizacja jest wykwitem cielesnej słabości człowieka i inteligencji, rekompensującej tę słabość.
Człowiek potrzebuje nauki, żeby żyć i żeby się rozwijać. Bez wsparcia ze strony rozumu, który w systematyczny sposób próbuje zrozumieć świat i zapanować nad nim, czyli uprawia naukę i tworzy technikę, człowiek jest wydany na pastwę mocy żywiołów i dzikiej przyrody. Cała moc, duma, a czasem i pycha współczesnego człowieka polega właśnie na mocy nauki, czyli systematycznego namysłu nad światem. Nauka daje człowiekowi władzę - jaki jest poziom jej rozwoju, takie też ludzkie panowanie nad światem.
Nauka jest zatem obiektywną potrzebą człowieka, wynikającą z jego sytuacji egzystencjalnej, tzn. z faktu, że jest istotą z krwi i kości, która musi jeść, odczuwa chłód i musi się czasem bronić, by nie paść ofiarą innych istot żywych. Można uprawiać naukę z ciekawości lub zadziwienia światem, lecz będą to motywacje subiektywne wobec tego obiektywnego, pierwotnego pragnienia każdego człowieka, jakim jest pragnienie życia i potrzeba zapewnienia sobie możliwie jak najlepszych warunków do życia.
Ale nauka jest koniecznością egzystencjalną jeszcze w innym sensie. Człowiek zawsze potrzebował zapewnienia sobie jak najdogodniejszych warunków do życia, jednak cywilizacja naukowo-techniczna, w jakiej żyje człowiek początku XXI w., stwarza sytuację szczególną, bo dodatkowo wymusza na nim uprawianie nauki. Bez stałego postępu naukowego świat Zachodu zginąłby zapewne za sprawą narastającego przeludnienia, braku wystarczającej ilości ziemi do produkcji żywności, dewastacji środowiska naturalnego i grożącej katastrofy ekologicznej czy też za sprawą pojawiania się coraz to nowych i coraz trudniejszych do wyleczenia chorób. Stąd można stwierdzić, że nauka jest źródłem postępu cywilizacyjnego, ale ów postęp poprzez związane z nim nowe zagrożenia stymuluje z kolei dalszy rozwój nauki. Dlatego człowiek jest na nią skazany. Jak pisze M. Heller: "Wprawdzie od czasu do czasu podnoszą się głosy przeciwko nauce: że zagrożenie atomowe, że zniszczenie środowiska, że manipulacja wolnością człowieka, itp., ale zapomina się wtedy o tej oczywistej prawdzie, iż bez nauki nasza planeta po prostu nie mogłaby nas utrzymać; postęp naukowy i techniczny jest procesem nieodwracalnym".8
Cel nauki. Nie ulega wątpliwości, że elementarną i najważniejszą aktywnością, stanowiącą podstawę uprawiania nauki, jest myślenie.9 Niezależnie od tego, o jakiego rodzaju naukę chodzi, to w umyśle badacza pojawiają się teorie, tezy i dowody, zaś czynności normalnie kojarzone z działalnością naukową, jak prowadzenie badań i eksperymentów, czytanie oraz pisanie są wtórne względem samego myślenia. Uprawianie nauki, to systematyczny namysł nad rzeczywistością (czy dowolnym jej wycinkiem, biorąc pod uwagę nauki szczegółowe), któremu z konieczności towarzyszą zawsze określone czynności fizyczne. Te jednak są tylko zewnętrznymi przejawami aktywności intelektualnej człowieka, aktywności, która nie ma charakteru materialnego, fizycznego, lecz duchowy. Pojmowanie praw rządzących przyrodą i uchwytywanie apriorycznych związków istotowych, zachodzących pomiędzy różnymi rzeczami, jest możliwe tylko dlatego, że człowiek jest nie tylko materialną cząstką przyrody, lecz jako istota duchowa staje naprzeciwko świata i obserwuje go.10 Człowiek jako istota duchowa przekracza świat przyrody, a nauka (podobnie jak filozofia i religia) jest oczywistym przejawem tej transcendencji.
Z powyższego wynika ważny wniosek - człowiek korzysta ze swej duchowości, aby żyć i rozwijać się w świecie przyrody. Nauka jest owocem aktywności duchowej człowieka, mającym wspierać ułomne ludzkie ciało. Nie jest więc poznaniem bezinteresownym, jak filozofia - nauka wychodzi naprzeciw praktycznym potrzebom człowieka. Jest swego rodzaju narzędziem, służącym dobru człowieka na tym świecie. Dotyczy to wszystkich rodzajów aktywności naukowej - i nauk empirycznych, i nauk humanistycznych, a nawet tak abstrakcyjnych nauk formalnych, jak matematyka czy logika, które wypracowują dla nauk szczegółowych narzędzia skutecznego myślenia. Ponieważ nauka jest koniecznością, wynikającą z egzystencjalnej sytuacji człowieka, czyli jest jego obiektywną potrzebą, można powiedzieć, że służy ona obiektywnemu dobru człowieka, jakim jest poprawa jego egzystencjalnej sytuacji w świecie. Nauka z istoty swojej ma zatem wartość o tyle tylko, o ile jest podporządkowana autotelicznej wartości dobra człowieka.
Nakierowanie na dobro człowieka jest bez wątpienia istotowym rysem nauki jako takiej, podobnie jak jest nim również fakt, że uprawianie nauki jest aktywnością duchową, wtórnie zaś fizyczną, oraz to, że jest ona systematycznym namysłem, zmierzającym konsekwentnie do odkrycia prawdy o rzeczywistości. Te trzy rysy składają się na istotę nauki jako takiej, bez nich natomiast nauka nie istnieje, a raczej konkretna aktywność intelektualna nie jest aktywnością naukową. Naukę można zatem zdefiniować jako systematyczny namysł nad rzeczywistością, służący dobru człowieka.11
Nauki medyczne jako nauki empiryczne. Jest sprawą jasną, że nauka nie jest tworem jednorodnym i zamkniętym. Przeciwnie, jest wiele sposobów namysłu nad rzeczywistością, tzn. jest wiele metod poznawczych oraz nieskończona wielość potencjalnych przedmiotów badań, a nawet całych dziedzin badawczych. Dlatego nauka w swoim potencjale rozwojowym jest nieskończona, a konkretnych dyscyplin w obrębie nauk szczegółowych - aktualnie uprawianych lub potencjalnie możliwych - nieskończenie wiele. Większość z nich opiera się w swojej metodologii badawczej na elementarnym doświadczeniu zmysłowym, są to tzw. nauki empiryczne.
Jakkolwiek nauki empiryczne bazują na oczywistych danych doświadczenia zmysłowego, mają pewną istotną słabość związaną z koniecznością ciągłego ponawiania badań. Stosowana w nich indukcyjna metoda badawcza (a szerzej: metoda redukcyjna) nie jest metodą niezawodną,12 ponieważ uogólniony wniosek, płynący z wielu nawet konkretnych doświadczeń, nigdy nie jest wnioskiem pewnym, gdyż każde następne doświadczenie może go obalić. Im więcej wszakże przeprowadzonych doświadczeń, tym większe prawdopodobieństwo prawdziwości wniosku (lecz nigdy pewność), dlatego pomimo tej słabości, nauki empiryczne intensywnie się rozwijają i pozwalają człowiekowi w najbardziej chyba spektakularny sposób panować nad światem.
Wyróżnione miejsce wśród nauk empirycznych należy przyznać naukom medycznym, które bezpośrednio angażują się w niesienie pomocy człowiekowi,13 odsłaniając istotowe dobro nauki jako takiej. Można powiedzieć, że medycyna stanowi kwintesencję nauki - jest odpowiedzią ludzkiego ducha na słabość cielesną i służbą życiu ludzkiemu w jego biologicznym, cielesnym wymiarze. Obecne są w niej wszystkie istotowe rysy nauki jako takiej: systematyczność namysłu nad rzeczywistością, aktywność duchowa owocująca fizycznymi metodami ratowania ludzkiego zdrowia i życia oraz cel, jakim jest ewidentnie dobro człowieka. Pytanie, jakie należy tutaj postawić, dotyczy tożsamości współczesnej medycyny, tzn. należy zapytać, w jakim sensie jest ona nadal nauką. Bo jeżeli nią jest, to na ile jest ona jeszcze odpowiedzią na rzeczywiste problemy i potrzeby człowieka i czy zawsze służy ona jego dobru?
Odpowiedź na tak postawione pytanie nie może być jednoznaczna. Należałoby odpowiedzieć, że tak, medycyna (a raczej szereg dyscyplin nauk przyrodniczych i nauk klinicznych wchodzących w jej obręb)14 jest nauką, bo ma na celu ratowanie ludzkiego życia i zdrowia i przynoszenie ulgi w cierpieniu. Nie będzie jednak nauką w tym sensie, że niejednokrotnie sprzeniewierza się swojej misji, zapominając, że istotą nauki jest zawsze służba dobru człowieka. Nauka nie jest neutralna aksjologicznie z powodu, który wyżej przedstawiono: jest ona egzystencjalną potrzebą człowieka i ma sens dlatego właśnie, że człowiek potrzebuje z jej strony i ze strony wynikającej z niej techniki pomocy.
Dwa sposoby sprzeniewierzania się istocie nauki w medycynie. Z założenia nauki wchodzące w obręb szeroko rozumianej medycyny spełniają wyżej wymienione warunki bycia nauką, tj. są systematycznym namysłem nad rzeczywistością, służącym dobru człowieka i owocują ostatecznie coraz skuteczniejszymi metodami ratowania życia i zdrowia ludzkiego. Zdarza się jednak, że owoce dociekań naukowych, również w obrębie nauk medycznych, okazują się destrukcyjne, tzn. nie służą dobru człowieka. Można wyróżnić przynajmniej dwa sposoby sprzeniewierzania się istocie nauki w medycynie: po pierwsze, może się zdarzyć, że postawiony przez naukowców cel jest jednoznacznie destrukcyjny i badania naukowe z założenia nie mają na celu dobra człowieka; po drugie zaś i o wiele ważniejsze, zdarza się, iż cel, który stawiają sobie naukowcy, jest (pozornie) bardzo dobry, lecz metody jego osiągania wydają się być mocno kontrowersyjne, co w praktyce oznacza, że rzeczywisty cel okazuje się sprzeczny z istotą nauki.
W pierwszym przypadku zachodzi dosyć jednoznaczna sytuacja, kiedy to naukowcy stawiają sobie zbrodnicze cele i trudno jest ich w rzeczywistości nazywać naukowcami. Chodzi tu o sytuacje, kiedy np. prowadzi się badania nad bronią chemiczną albo biologiczną, które służą zabijaniu. Nie inaczej należy traktować dokonywanie eksperymentów na ludziach w różnych obozach zagłady (nazistowskich, komunistycznych i in.). Do tej samej kategorii można też zaliczyć prowadzenie badań naukowych, mających umożliwić skonstruowanie maszyny do "humanitarnego" zabijania - czy to służącej do wykonywania bezbolesnej kary śmierci, czy to służącej do przeprowadzania wspomaganego samobójstwa, jak to ma np. miejsce w przypadku "maszyny śmierci" doktora Jacka Kevorkiana czy doktora Philipe Nitzschke.15 We wszystkich tych przypadkach celem nauki bądź bezpośrednim skutkiem prowadzenia badań naukowych jest śmierć człowieka. Jak jednak wykazano wcześniej, celem nauki jest zawsze działanie na rzecz dobra człowieka, motywowane jego trudną sytuacją egzystencjalną, dlatego w tych wszystkich przypadkach, gdzie owocem "nauki" jest ludzka śmierć, tam nie należy mówić o nauce, lecz o instrumentalnym wykorzystaniu szczegółowej wiedzy naukowej dla zbrodniczych celów.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku, kiedy naukowcy stawiają sobie cele zasadniczo dobre, jednak środki do ich osiągnięcia budzą poważne zastrzeżenia. Jest to częsta sytuacja i można by wymienić tutaj wiele różnych przykładów: zabijanie zarodków ludzkich w procedurach zapłodnienia in vitro lub przy pozyskiwaniu embrionalnych komórek macierzystych, klonowanie, inżynieria genetyczna, a nawet głośna niedawno sprawa eksperymentów przeprowadzanych na bezdomnych. W tych przypadkach zakłada się zawsze jakiś dobry cel, lecz środki do jego osiągnięcia są co najmniej wątpliwej wartości moralnej.
Na przykład w przypadku zapłodnienia in vitro celem jest zwykle umożliwienie niepłodnej kobiecie zajścia w ciążę i urodzenia dziecka. Nie leczy się w ten sposób niepłodności, jak to się często sugeruje, lecz daje się niepłodnej kobiecie nieco "okrężną" drogą szansę macierzyństwa. Już samo sztuczne zapłodnienie pozaustrojowe budzi wątpliwości moralne ze względu na fakt powstawania nadliczbowych zarodków, które są odrzucane i nie służą celom prokreacyjnym. Aby jednak stało się w ogóle możliwe stosowanie takiej metody, naukowcy musieli przeprowadzić wiele eksperymentów, i to nie tylko na zwierzętach, ale i na ludziach, z których wiele było nieudanych. Taka jest natura nauk empirycznych, którą - zwłaszcza kiedy wchodzi w grę życie ludzkie - powinno się brać poważnie pod uwagę. W takiej sytuacji przymyka się niejako oko na śmierć ludzkich embrionów, bo dzieje się to "dla dobra nauki". Problem w tym, że tego typu działania właśnie nie służą dobru nauki. Nawet szlachetny cel nie uświęca stosowanych do jego osiągnięcia niegodziwych środków.
W utylitarystycznej mentalności czasu postmodernizmu korzystne jest poświęcenie dobra jednostki dla dobra powszechnego. Liczy się ostatecznie suma szczęścia w świecie, dlatego nie można porzucać kontrowersyjnych badań naukowych tylko dlatego, że tysiące ludzkich embrionów muszą w trakcie eksperymentów zginąć.16 O tych embrionach opinia publiczna nie musi zresztą wcale wiedzieć - dla przeciętnego Kowalskiego ważne jest, że dzięki badaniom staje się możliwa nowa technika, z której niektórzy mogą korzystać. Czy jest to jednak rzeczywista potrzeba człowieka, by za wszelką cenę, kosztem wielu istnień ludzkich w pierwszym etapie ich rozwoju, posiadać własne potomstwo? Czy można powoływać do życia jedno dziecko, niszcząc przy okazji kilka zarodków?
Podobnie duże wątpliwości budzą pomysły prokreacyjnego klonowania ludzi, inżynierii genetycznej, która miałaby mieć eugeniczny charakter, eksperymenty prowadzone na ludziach bez w pełni uświadomionej, dobrowolnej zgody itp. A jednak we wszystkich tego typu przypadkach wskazuje się jakiś cel pozytywny, jakieś dobro, któremu nauka ma służyć. Dlatego należy jeszcze raz wyraźnie zapytać: co to znaczy, że nauka ma służyć dobru człowieka?
Dobro człowieka czy dobro "ludzkości"? Otóż wskazano już wcześniej, że dobro człowieka polega na poprawie jego sytuacji egzystencjalnej w świecie. Co jednak ważne, dobro człowieka jest z istoty swojej zawsze konkretne - "ludzkość" jako taka nie istnieje, jest abstraktem, wytworem umysłu. Istnieją za to jednostki ludzkie, czyli konkretne osoby. Nauka, służąc dobru człowieka, z istoty swojej służy dobru każdego człowieka z osobna. Jeżeli tego nie robi, staje się zbrodnicza. Nawet szlachetny cel nie uświęca przecież niegodziwych środków do niego prowadzących. W związku z tym można się zastanawiać, czy w tych wszystkich kontrowersyjnych przypadkach, w których w trakcie lub na skutek badań giną istoty ludzkie, mamy jeszcze w ogóle do czynienia z nauką?
Robocza hipoteza niniejszego artykułu - przedstawiona na zakończenie, lecz warta chyba bliższego rozpatrzenia - głosi, że w większości przedstawionych wyżej kontrowersyjnych przypadków badań naukowych, ukrytym i nie w pełni uświadamianym motywem ich prowadzenia nie jest żadne dobro człowieka ani nawet dobro "ludzkości", lecz zwykły pieniądz. Nie jest tajemnicą, że medycyna stała się bardzo dochodowym przemysłem, oferującym bogatym klientom niemal dowolną "usługę": operacje plastyczne, macierzyństwo zastępcze, "zmianę" płci itp. Stąd przypuszczenie, że niektórzy naukowcy porzucili ideały nauki i zaczęli "przymykać oko", sprzedając swoją wiedzę i umiejętności bez względu na to, czemu miałyby one służyć. Jest to przykład instrumentalnego wykorzystania wiedzy naukowej dla partykularnych i sprzecznych z istotą nauki celów. Postawa taka bywa nawet akceptowana, ponieważ życie ludzkie i godność człowieka tracą współcześnie swoją wartość absolutną, bezwzględną, a podporządkowane zostały w świadomości społecznej wartościom utylitarnym. Lecz czy takie powinno być oblicze współczesnej nauki? I czy takie jest prawdziwe oblicze współczesnej medycyny?.
Literatura:
K. Ajdukiewicz, Logika pragmatyczna, PWN, Warszawa 1975.
H. Arendt, Myślenie, tłum. H. Buczyńska-Garewicz, Czytelnik, Warszawa 1991.
J. M. Bocheński, Współczesne metody myślenia, tłum. S. Judycki, "W drodze", Poznań.
Encyklopedia bioetyki. Personalizm chrześcijański - Głos Kościoła, A. Muszala (red.), POLWEN, Radom 2005, s. 154.
A. Grzegorczyk, Blask Prawdy - przedmowa do wydania polskiego, w: E. Stein, Byt skończony a byt wieczny, tłum. I. J. Adamska OCD, "W drodze", Poznań 1995.
M. Heller, Moralność myślenia, Biblos, Tarnów 1993.
M. Heller, Usprawiedliwienie wszechświata, Znak, Kraków 1984.
A. Przyłuska-Fiszer, Metody uprawiania bioetyki, Kwartalnik Filozoficzny, T. XXII, Z. 4 (1994), s. 75-95.
M. Scheler, O idei człowieka, tłum. A. Węgrzecki, w: tenże, Pisma z antropologii i teorii wiedzy, tłum. S. Czerniak i A. Węgrzecki, PWN, Warszawa 1987.
M. Scheler, O istocie filozofii. Filozoficzna postawa duchowa, tłum. A. Węgrzecki, w: tenże, Pisma z antropologii i teorii wiedzy, tłum. S. Czerniak i A. Węgrzecki, PWN, Warszawa 1987.
Ks. A. Siemianowski, Człowiek i prawda, "W drodze", Poznań 1986.
P. Singer, Etyka praktyczna, tłum. A. Sagan, Książka i Wiedza, Warszawa 2003.
Z. Szawarski, Mądrość i sztuka leczenia, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2005.
J. Tatoń, Filozofia w medycynie, Wyd. Lekarskie PZWL, Warszawa 2003.
K. Wojtyła, kard., Elementarz etyczny, Wyd. TUM, Wrocław 2000.
Przypisy:
1. Por. A. Grzegorczyk, Blask Prawdy - przedmowa do wydania polskiego, w: E. Stein, Byt skończony a byt wieczny, tłum. I. J. Adamska OCD, "W drodze", Poznań 1995, s. 11 i n.
2. Ks. A. Siemianowski, Człowiek i prawda, "W drodze", Poznań 1986, s. 24.
3. Z. Szawarski, Mądrość i sztuka leczenia, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2005, s. 365.
4. K. Wojtyła, kard., Elementarz etyczny, Wyd. TUM, Wrocław 2000, s. 12 i 18.
5. Alicja Przyłuska-Fiszer na przykład wprost twierdzi, że "podstawowe zadanie filozofii moralnej nie może polegać dziś na teoretycznym uzasadnianiu uchodzących za prawdziwe teorii moralnych. Celem tym może być natomiast wypracowanie metody, pozwalającej na rozstrzygnięcie, które z różnych - czasem nawet sprzecznych - przekonań moralnych, powinny zostać uznane za godne zaakceptowania". A. Przyłuska-Fiszer, Metody uprawiania bioetyki, Kwartalnik Filozoficzny, T. XXII, Z. 4 (1994), s. 76-77.
6. M. Heller, Moralność myślenia, Biblos, Tarnów 1993, s. 31.
7. M. Scheler, O idei człowieka, tłum. A. Węgrzecki, w: tenże, Pisma z antropologii i teorii wiedzy, tłum. S. Czerniak i A. Węgrzecki, PWN, Warszawa 1987, s. 25.
8. M. Heller, Usprawiedliwienie wszechświata, Znak, Kraków 1984, s. 48.
9. H. Arendt, Myślenie, tłum. H. Buczyńska-Garewicz, Czytelnik, Warszawa 1991, s. 94-95.
10. Por. M. Scheler, O istocie filozofii. Filozoficzna postawa duchowa, tłum. A. Węgrzecki, w: tenże, Pisma z antropologii i teorii wiedzy, tłum. S. Czerniak i A. Węgrzecki, PWN, Warszawa 1987, s. 248 i n. Zob. także H. Arendt, Myślenie, tłum. H. Buczyńska-Garewicz, Czytelnik, Warszawa 1991, s. 268-269.
11. Józef Maria Bocheński odróżnia od siebie naukę w sensie obiektywnym - jest ona "systematycznie uporządkowanym układem zdań obiektywnych" i ma charakter społeczny - od nauki w sensie subiektywnym, która jest "systematyczną wiedzą" (Zob. J. M. Bocheński, Współczesne metody myślenia, tłum. S. Judycki, "W drodze", Poznań 1993, s. 22-23). Tutaj przyjmujemy wszakże, że nauka w sensie obiektywnym w rozumieniu Bocheńskiego jest czymś wtórnym względem pierwotnej i źródłowej aktywności naukowej człowieka.
12. Por. J. M. Bocheński, Współczesne metody myślenia, tłum. S. Judycki, "W drodze", Poznań 1993, s. 118; K. Ajdukiewicz, Logika pragmatyczna, PWN, Warszawa 1975, s. 178.
13. "Celem medycyny jest polepszenie stanu zdrowia, ograniczenie choroby lub ratowanie życia konkretnego człowieka". J. Tatoń, Filozofia w medycynie, Wyd. Lekarskie PZWL, Warszawa 2003, s. 69.
14. J. Tatoń, Filozofia w medycynie, Wyd. Lekarskie PZWL, Warszawa 2003, s. 61.
15. Encyklopedia bioetyki. Personalizm chrześcijański - Głos Kościoła, A. Muszala (red.), POLWEN, Radom 2005, s. 154.
16. Nietrudno znaleźć przykłady tego typu postulatów etycznych, choć nie zawsze są one explicite wyrażone. Najbardziej chyba radykalne i wyraziste stanowisko w tych kwestiach przedstawia australijski pisarz Peter Singer. Zob. P. Singer, Etyka praktyczna, tłum. A. Sagan, Książka i Wiedza, Warszawa 2003.