Ewelina Grześkiewicz

 

PRAGMATYZM

 

William James, Pojęcia filozoficzne a praktyczne wyniki,

 [w:] H. Buczyńska-Garewicz, James, Warszawa 2001, s. 200-217.

 

1.                Wprowadzenie. Pragmatyzm był pierwszą koncepcją filozoficzną, która rozpowszechniła się w XX w. Powstała jako reakcja przeciw idealizmowi racjonalistycznemu i metafizycznemu, usiłowała przeciwstawić mu bardziej trzeźwy i praktyczny sposób myślenia. Pragmatyzm wyrósł w Ameryce. William James był jedną z centralnych postaci tego nurtu. Była to metoda filozoficzna oceniająca twierdzenia metafizyczne według praktycznych konsekwencji. Zdaniem Jamesa także poglądy religijne i wiara powinny być oceniane w ten sposób. Tylko wiara może bowiem powodować, że przyjmiemy religię: mamy do tego prawo, gdyż i tak jesteśmy na nią zdani – w praktyce postępujemy tak, jakbyśmy wierzyli, że Bóg istnieje albo, że nie istnieje. Wiele uwagi James poświęcił analizie doświadczenia. Jego zdaniem czyste jest nautralne wobec przedmiotu i podmiotu. Na gruncie metafizyki James ugruntował twierdzenie, że składniki rzeczywistości są współzależne od sąsiadujących składników (ten pogląd nazwał synechizmem), ale niezależne od całości (tychizm). Z tego wynikało, że mogą powstawać nowe rzeczy, a w świecie istnieje wolność.

2.                Pragmatyzm (podłoże filozofii, założenia). William James odegrał istotną rolę                w amerykańskiej filozofii. Jego nazwisko znajduje się obok innych postaci, jak: Ralph Emerson, Josiah Royce, Charles Peirce, George Santayana. Mimo wszystko nie należy łączyć Jamesa tylko z kontynentem amerykańskim. Jego koncepcje wyrastały z kontaktów z myślą europejską. Pragmatyzm wyrósł z afirmacji życia i nauki, a był sprzeciwem wobec zamkniętych systemów filozofii dziewiętnastowiecznej. Dzisiejsze nauki, takie jak antropologia i metodologie wiedzy empirycznej mają swój poczatek właśnie w pragmatyzmie.

James, obok Peirce’a,  był współtwórcą filozofii pragmatycznej. Obaj myśliciele, rówieśnicy o odmiennych temperamentach, byli wychowankami Uniwersytetu Harwarda, obaj wyrośli           w klimacie duchowym Nowej Anglii. Trzeba powiedzieć, że na kontynencie amerykańskim filozofia stosunkowo późno stała się istotną dziedzina wiedzy. Aż do późnych lat XIX wieku była ona uprawiana głównie przez duchownych, a problemy filozoficzne podporządkowane były sporom teologicznym. James i Peirce należeli do pierwszego pokolenia świeckich filozofów traktujących filozofię jako jedną z dyscyplin nauki (dlatego korzystali z nauki europejskiej). Emersonowski transcendentalizm był im więc obcy. Dla swego scjentystycznie nastawionego buntu szukali wzorów w empiryzmie brytyjskim, woluntaryzmie, pluralizmie francuskim oraz w związanych z przyrodoznawstwem prądach filozofii niemieckiej.

Pragmatyzm pojawił się w wyniku  konfrontacji tradycyjnej, oderwanej od nauk, myśli idealistycznej – z filozofią scjentystyczną. Odegrał ważną rolę przy krytyce systemów idealistycznych XIX wieku i zburzył mit o filozofii, jako królowej nauk. Podejściu syntetycznemu przeciwstawił ducha analizy. Wiąże to pragmatyzm z takimi prądami jak pozytywizm, scjentyzm, bergsonizm. Warto tu dodać, że na XIX wieczną filozofię amerykańską miały wpływ: heglizm, kantyzm, romantyzm (wpływ emigrantów niemieckich), transcendentalizm (filozofia idealistyczna o zabarwieniu mistycznym, w deklaracji ruchu, którego członkiem był Emerson czytamy - Transcendentalizmem nazywamy pogląd głoszący, że człowiek ma idee, których źródłem nie są ani zmysły, ani rozum, lecz które są wynikiem bezpośredniego objawienia Boskiego – często ruch ten nazywano amerykańskim romatyzmem). Mimo wszystko, James  przeciwstawiał się najsilniej neoheglizmowi rozwijającemu się na gruncie filozofii brytyjskiej (reprezentanci: Thomas Green, Francis Bradley, Bernard Bosanquet, John Mc Taggart). Idealiści brytyjscy atakowali empiryzm Milla, naturalizm Spencera i utylitaryzm. Przyrodniczemu światu doświadczenia przeciwstawiali oni rzeczywistość Absolutu mającą charakter duchowy. Absolut traktowali jako pewną ogólność, niezależną od konkretu, kształtującą wszystkie szczegółowe i faktyczne wydarzenia.

Wszystkie te koncepcje rozwijane były w oderwaniu od ówczesnego stanu i problematyki nauk eksperymentalnych. Pragmatyzm odwoływał się więc do doświadczenia nauk                   i do doświadczenia życia codziennego. Odrzucał idealizm absolutny zarzucając mu, że tworzy straszydła metafizyczne, które panują nad ludźmi i zmniejszają ich odpowiedzialność moralną.

Koncepcja filozofii pragmatycznej narodziła się w tzw. klubie metafizycznym założonym              w Harvardzie około 1872 roku. Skupiał on Charlesa Peirce’a, Chaunceya Wrighta, Oliwiera Holmesa, Nicolasa Greena, Williama Jamesa. Członkowie klubu  prowadzili badania eksperymentalne i zachowywali pogardliwy stosunek do teologicznej filozofii. James,                     po studiach medycznych i psychologicznych, zainteresował się badaniami eksperymantalnymi w zakresie psychofizjologii i zorganizował laboratorium psychologiczne. Peirce był logikiem, astronomem i prowadził badania geodetyczne. Wright w filozofii reprezentował tendencję scjentystyczną i pozytywistyczną, był zwolennikiem darwinizmu i ewolucjonizmu; uważał, że nauka powinna być wolna od rozważań metafizycznych. Nauka, jego zdaniem, powinna mieć do czynienia tylko z faktami, wszystkie jej teorie muszą podlegać weryfikacji empirycznej. Teorie zaś nie dające się sprawdzić w doświadczeniu zmysłowym są bezwartościowe. Tezą          o filozoficznej neutralności badań naukowych chciał Wright zapewnić nauce niezależność             i swobodę. Z kolei Holmes, jako pierwszy, zastosował ideę pragmatyczną do konkretnej dyscypliny naukowej.

Pragmatyzm wystąpił, obok empiryzmu, pozytywizmu, scjentyzmu, z krytyką filozofii metafizycznej, odwołując się w krytyce do przyrodoznawstwa i empirii. Przeciw metafizyce jest skierowana zasada pragmatyczna Peirce’a oraz empiryzm radykalny i pluralizm Jamesa. Najważniejsze dla pragmatystów były: fakt, doświadczenie, konkret, empiryczna sprawdzalność. Mimo wielu styczności (krytyka metafizyki) pragmatyzm stoi w opozycji               do  innych nurtów filozofii początku XX wieku.

Ale co oznaczała owa krytyka metafizyki?

Antymetafizyczne nastawienie pragmatyzmu przejawiało się w ograniczaniu filozofii                   do obszaru świata obserwowalnego. Świat dany w doświadczeniu traktowano jako jedyną rzeczywistość. Wiedza o świecie fenomenalnym pozbawiona jest pewnośc (np. negowali poznanie absolutu jako aprioryczne). Naukowa i empiryczna wiedza o świecie zależna jest              od faktów, podlega rozwojowi i nie jest absolutnie pewna.

W koncepcji Jamesa antymetafizyczne nastawienie przybrało postać doktryny pluralistycznej. James sądził, że najistotniejszym elemenetem idealistycznej metafizyki jest monizm, czyli teza  jedności i jedyności świata. Uważał, że uznanie wielości i różnorodności światów indywidualnych związanych z poszczególnymi jednostkami ludzkimi jest bronią przeciw koncepcji absolutu. Wielości doznań i przeżyć jednostkowych odpowiada wielość rzeczywistości. James głosił, że doświadczenie nie daje żadnych podstaw, by przyjmować istnienie jedynego bytu; w doświadczeniu żadna jedność nie jest dostępna, przeciwnie – tym, co dane nam w doświadczeniu jest wielość i różnorodność. Przyjmować istnienie absolutu można tylko wtedy, kiedy wychodzi się poza doświadczenie. Empiryzm epistemologiczny wiązał James z pluralizmem w ontologii. Ponadto głównym elementem antymetafizycznego nastawienia pragmatyzmu był empiryzm. James i John Dewey rozszerzyli w ramach empiryzmu pojęcie doświadczenia. Zasadniczy jedo sens – uznanie doświadczenia                        za podstawę wiedzy- może być różnie ujmowane w zależności od tego, jak rozumie się doświadczenie. Pragmatyzm jednocześnie głosił empiryzm i krytykował rozwiązania empirystyczne. Pragmatyści porzucili przede wszystkim model doświadczenia wypracowany przez Milla (zasadniczą kategorią tego empiryzmu było wrażenie zmysłowe, czyli przeżycie subiektywne). Doświadczenie, zdaniem pragmatystów, ma charakter ciągły – wszystko,               co pojawia się w doświadczeniu, jest związane z tym, co poprzedza dane przeżycie i z tym,   co po nim nastepuje; każdy element, każda treść doświadczenia występuje w pewnym kontekście i jest przez ten kontekst określana. Ciagłe doświadczanie jest potokiem świadomości, a nie mozaiką. Łączy się to z tym, że podmiot przestał być biernym odbiorcą percepcji, a stawał się aktywnym twórcą wiedzy.

James wykazał, w jaki sposób można z doświadczenia empirycznego wyprowadzić świadomość naszego JA. Pojęcie strumienia świadomości odegrało rolę przełomową                   w przezwyciężeniu mechanistyczno - naturalistycznego rozumienia doświadczenia.

Innym znamiennym rysem pragmatycznej koncepcji doświadczenia jest powiązanie go                     z życiem i działaniem. Sfera doświadczenia nie jest tu, jak w empiryzmie, ograniczona                    do percepcji, ale obejmuje wszystkie aspekty poznania i inne strony ludzkiej aktywności. Doświadczenie i życie zostały utożsamione przez pragmatyzm. Dla Jamesa życie jest trwaniem jednostkowym. Obejmującym zarówno sferę biologiczną, przyrodniczą, jak też przeżycia duchowe; jedność psychiki i fizjologii była dla niego pewnikiem. Życie interesowało go, jako proces jednostkowy, jako ciąg przeżyć indywidualnej psychiki, obejmujący poznawcze i pozapoznawcze jej elementy.

Powiązanie kategorii doświadczenia  z życiem i działaniem stworzyło także więź między pragmatyzmem, a modną na przełomie XIX i XX wieku problematyką filozofii zycia.

Problematyka życia była różnorodnie pojmowana: nadawano życiu sens idealistyczny lub naturalistyczny, wiązano je z problemami moralności i kultury duchowej ludzkości, jak też             z czystą egzystencją biologiczną (warto wymienić tu filozofów posługujących się kategorią życie-Wilhelm Dilthey, F. Nietzsche, Henri Bergson). Kategoria życia pojawiająca się                   w filozofii pragmatycznej miała różne znaczenie u różnych autorów. W pracach Jamesa miała wymiar psychologiczny: obejmowała dzieje indywidualnego JA, jego różnorodne przeżycia, była utożsamiana ze strumieniem świadomości. Pragmatyzm dodatkowo, w odróżnieniu               od innych filozofii życia, łączył w swej koncepcji filozoficznej punkt widzenia życia                    z punktem widzenia nauki. Drugą cechą pragmatycznej filozofii życia jest jej antynaturalizm                          i antymechanicyzm (pragmatyzm rozwijał się zresztą w opozycji do ewolucjonizmu Spencerowskiego). Polemika dotyczyła zarówno pojmowania całości świata jako organizmu podlegającego prawom mechanicznym, jak i naturalistycznej interpretacji poznania, traktującej wiedzę jako formę biologicznego przystosowania się do środowiska.

Pragmatyzm, obejmując swymi rozważaniami nie tylko naturę rzeczywistości i poznania, lecz także problematykę życia, wprowadził pojęcie działania. Kierunek ten odrzucił tradycyjne rozgraniczenia poznania i działania, negował wyodrębnienie myśli i czynu, a naczelne miejsce nadał czynowi. Według tej filozofii sferą podstawową jest działanie, wszystko inne   w świecie jest mu podporządkowane. Nasz kontakt ze światem zaczyna się od sytuacji praktycznych, a wszelka aktywność, także myślowa, polega na rozwiązywaniu takich sytuacji. Myśl jest czynnością o charakterze praktycznym, która przejawia się w jej celowej naturze. Myśl jest także czynnością nastawioną  na osiągnięcie z góry przyjętego celu. Teza             o jedności myśli i działania przybrała w pragmatyzmie przede wszystkim charakter przeświadczenia, że poznanie składa się z norm praktycznych  określających, jakie zachowania są właściwe. Pragmatyzm interesował  się nie działaniem w ogólności, lecz takim działaniem, które podejmowane jest z rozmysłem, ze względu na dążenie do osiągnięcia celu.

Pragmatyzm zatem interesował się celową naturą działań ludzkich i ich funkcjonowaniem                   w świecie empirycznym ze względu na ich obserwowalne efekty w łańcuchu związków przyczynowo-skutkowych.  Pragmatystów nie interesowało wyodrębnianie czystej woli                     i apriorycznych praw nią rzadzących, co było domeną neokantowskiej filozofii. Mimo pewnych cech wspólnych nie ma związku między pragmatyzmem i neokantyzmem. Podobnie zreszta jak i z marksizmem. Pragmatyzm interesuje się bowiem praktyką ludzką                             w perspektywie jednostkowego życia i doraźnej skuteczności, zaś marksizm postuluje historyczną i społeczną stronę ludzkiej aktywności.

3.                James a pragmatyzm - James odegrał decydującą rolę w powstaniu i rozwoju filozofii pragmatycznej, choć za twórcę uważa się Peirce’a, który ideę pragmatyzmu wyłożył w 1878 r. (w art. Jak wyobrażenia nasze uczynić jasnymi) sięgając do angielskiej szkoły empirystycznej. James poszedł dalej i zaczął sięgać do Locke’a, Hume’a i Milla. Bardzo często mówi się o tym, iż  pragmatyzm Jamesa jest wulgaryzacją pierwotnej koncepcji Peirce’a, bo wypaczył on jej pierwotny sens. Zdaniem H. Buczyńskiej-Garewicz jest to uproszczony obraz, bo James był myślicielem oryginalnym i odmiennym. Jej zdaniem pod pewnymi względami całość koncepcji filozoficznej Jamesa stoi wyżej niż prace Peirce’a, bo odznacza się ona większą jednolitością i nowoczesnością. Wykorzystywanie bowiem przez Peirce’a tez filozofii scholastycznej do obrony postaw scjentysty było anachronizmem.

4.                Życie i praca Jamesa - William James urodził się w 1842 roku w Nowym Jorku                      i przez niemal całe życie był związany z Uniwersytetem Harvarda, tam studiował i wykładał przez 35 lat. Skończył wydział lekarski. Od 1872 r. był instruktorem anatomii i fizjologii.                      W 1880 r. został profesorem filozofii, po 9 latach przeszedł na katedrę psychologii, a w 1897 r. wrócił na katedrę filozofii. Nie było to przypadkowe, bo świadczyło o jego pełnym zapału umyśle. W latach osiemdziesiątych pracował nad psychologią, w dziewięćdziesiątych nad etyką i filozofią religii, po 1900 nad teorią poznania,  na zakończenie zaś nad metafizyką. Zmarł w 1910 roku. Owocem jego pracy są dzieła: The Principles of psychology (1890), Psychology, Briefer Course (1892), The Will to Believe (1897), Talks to Teachers on Psychology (1899), The Varietes of Religious Experience (1902), Pragmatism (1907), The Meaning of Truth (1909), A Pluralistic Universe (1909), pośmiertnie wydane: Some Problems of Philosophy (1911), Memories and Studies (1911), Collected Essays (1920), The Letters of W.J. (1920). Polskie przekłady: W obronie wiary, Pogadanki psychologiczne, Pragmatyzm, Filozofia wszechświata, Probierz prawdy, Doświadczenia religijne, Prawo do wiary, Znaczenie prawdy.

Trzeba dodać, że James pod koniec życia był coraz bardziej rozproszony, a jego zainteresowania stawały się coraz rozleglejsze.

William James był pierwszym Amerykaninem, który w filozofii zyskał światową sławę. Mimo wszystko od dzieciństwa przebywał w Europie, w której odbywał część studiów                    i miewał największe wykłady. Przyjaźnił się z: Renouvierem, Boutroux’em, Bergsonem, Machem, Wardem, Schillerem, Papinim i Lutosławskim. Był człowiekiem słabego zdrowia, choroba oczu nie pozwalała mu czytać, walczył też z neurastenią i choroba serca. Mimo wszystko, jak pisze Władysław Tatarkiewicz, był zawsze człowiekiem promiennym, żywym, wesołym i towarzyskim. Zajmował się  filozofią, ale miał świadomość, że dla jego aktywnego usposobienia nauka była zajęciem zbyt spokojnym. Jego filozofia była filozofią płynności, bo sądził, że był to wynik jego „skrajnie niecierpliwego usposobienia”. Był ciekawy wszystkiego i pełen entuzjazmu dla wszystkiego. Każdy zdolniejszy człowiek wydawał mu się geniuszem, każda nowa myśl rewelacją, której chciałby się poświęcić. Był jednak  indywidualistą                    w takim stopniu, że gdy referował czyjąś myśl, to jej twórca nie mógł jej rozpoznać. Nie znosił sztwności, schematów, pedantyzmu i zawodowego traktowania nauki. To znalazło wyraz w jego filozofii - żywej i nieścisłej (tak mówi Tatarkiewicz w przeciwieństwie do Buczyńskiej-Garewicz). Nie znosił ścisłości, matematyki i logiki. Cenił tylko napięcie, ryzyko, zmianę oraz to, co niepewne. Był ekspansywnym, żywym, swobodnym i barwnym umysłem, zarazem pełnym kultury. Zdaniem Tatarkiewicza obserwacje i pomysły Jamesa były świetne, ale słabe pod względem konstrukcji, bo od nadmiaru pomysłów żadnego James nie doprowadzał do końca.

 

5. Myśl Williama Jamesa

 

5.1. PSYCHOLOGIA - James doszedł do filozofii poprzez psychologię, której stawiał wymagania skrajnie empirystyczne. W psychologii był zwolennikiem funkcjonalizmu (dlaczego ludzie robią tak, a nie inaczej i po co - William James w ramach tej teorii wyodrębnił cechy świadomości: zmienność, twórczość, selektywność, jedność) i prekursorem behawioryzmu oraz psychologii humanistycznej. Był ponadto autorem dogłębnych analiz               i samoobserwacji strumienia świadomości oraz słynnego pytania Czy świadomość istnieje (1905).  Jego zdaniem bowiem nie ma odrębnych wyobrażeń. Jedne łącza się z drugimi, jedne przechodzą w drugie. Świadomość ma charakter ciągły. Wniósł do psychologii wiele idei: charakterystykę świadomości za pomoca pięciu cech, stworzył tzw. fizjologiczną teorię uczuć (teoria Jamesa-Langego). Był także twórcą pierwszego psychologicznego laboratorium eksperymentalnego  (1875 r.).

5.2. METODA PRAGMATYCZNA – metodą tą zainteresował się James już po artykule Peirce’a, ale dopiero po 1898 r. położył na nią większy nacisk. Jego książka ukazała się jednak dość późno, bo w 1907 r. Pierwotnie pragmatyzm był metodą, dopiero później stał się teorią prawdy. Miała to być metoda rozstrzygania dyskusji metafizycznych, toczonych odwiecznie, a których zwykłe metody wcale nie zbliżały do rozstrzygnięcia. Ta nowa metoda oceniała twierdzenia metafizyczne wedle ich praktycznych konsekwencji. Pragmatyści zakładali, że jeśli z różnych tez wynikają te same konsekwencje praktyczne, to nie ma między nimi istotnej różnicy. Sądzili, że przez taką metodę wprowadzają do filozofii obiektywne kryterium i uniezależniają ją od osobistych przekonań filozofa. Metoda ta nawracała do rzeczywistości, do faktów i czynów. Nie przesądzała, do jakiej doprowadzi teorii filozoficznej. Była – wedle porównania Papiniego - jak korytarz wiodący do wielu pokoi.

5.3. PRAGMATYCZNA TEORIA PRAWDY- przede wszystkim poddano krytyce klasyczną koncepcję prawdy. Warto też dodać, że zwątpienie w przydatność klasycznej teorii towarzyszyło epoce i opinii o tym, iż prawdy naukowe nie są kopiami rzeczywistości. Niechęć Jamesa wynikała z jego koncepcji rzeczywistości, jako wytworu subiektywnej aktywności. Prawdziwość nie może być rozumiana jako zgodność z rzeczywistością, prawdziwość może być rozumiana jedynie jako właściwość samej myśli. Pragmatyści spróbowali określić ją zgodnie ze swym praktycznym punktem widzenia.  Doszli ostatecznie do wniosku, że prawdziwe są te myśli, które się sprawdzają przez swe konsekwencje,                       a zwłaszcza konsekwencje praktyczne. Pogląd ten nie miał intencji sceptycznej, pragmatyści sądzili, że nareszcie dają prawdzie pewne kryterium. Zarzucano im, że usunęli z filozofii prawdę zastepując ją  skutecznością. Tymczasem chcieli oni tylko wytłumaczyć, co należy rozumieć przez prawdę. Pragmatyzm rozumiany jako kategoria prawdy rozpowszechnił się              w filozofii XX wieku. Wynikało z niego, że prawdy są niezmienne, że stają się, zmieniają się zależnie od tego, jak się spełnia w praktyce; że należy je rozumieć dynamicznie; że są zależne od zastosowania i względne, że nie same są celem, lecz jedynie środkiem do celów życiowych; że nie są stwierdzane, lecz wytwarzane przez człowieka. Poznanie nie jest odtwarzaniem rzeczy, lecz ich oczekiwaniem, tworzeniem hipotez. Pojęcia, jakimi się posługujemy nie są obrazem przedmiotów, lecz planem akcji, systemem oczekiwań łączonych z tymi przedmiotami, a teorie są tylko narzędziami. Są prawdziwe, gdy pozwalają skutecznie operować przedmiotami. Dzięki temu Dewey chciał zamienić nawet nazwę pragmatyzm               na instrumentalizm.

Pragmatyzm zmierzał do tego, by pojęcia czynić jednoznacznymi, ale sam w sobie był niejednoznaczny. Miewał postać szerszą i węższą. Pragmatyści sądzili, że kryterium prawdy stanowią jej skutki, ale skutki różnie pojmowali: mieli na myśli bądź wszelakie skutki (teoretyczne i praktyczne), bądź tylko skutki praktyczne. Jedynie w tym węższym znaczeniu pragmatyzm zasługiwał na nazwę utylitaryzmu poznawczego.

Pragmatyzm miewał też postać mniej i bardziej radykalną. W bardziej radykalnej pragmatyści mieli swoje kryterium prawdy za jedyne i stosowali je do wszystkich prawd.               W mniej radykalnej mieli to kryterium za jedno z wielu. Sądzili, że stosuje się je tylko                do prawd ogólnych, ale nie  faktycznych. Taki był właśnie pogląd Jamesa. Pierwotnie James nie przykładał do pragmatymu szczególnej wagi (jak do wielu swoich teorii).

Buczyńska-Garewicz stwierdza,  że koncepcja prawdy Jamesa prowadzi do absurdalnego wniosku, że każdy sąd,  który staje się moim przekonaniem, czyli każdy sąd,  który przyjmuję, jest sądem prawdziwym – likwidując tym samym granice miedzy świadomością,                a prawdziwym poznaniem. Kategoria prawdziwości staje się tu całkiem zbędna. Psychologia potoku świadomości zastepuje teorię poznania i teorię prawdy. Prawdziwość może służyć jedynie do odróżnienia moich myśli od myśli innych lub moich aktualnych myśli od myśli minionych. Prawda, zdaniem Jamesa, jest więc także czymś zmiennym, a źródło zmian tkwi w podmiocie. Prawda jest zatem niejednolita, chaotyczna, zmienna i subiektywnie określana przez wolę. Akceptacja pewnego sądu, jako prawdziwego, zawiera w sobie zawsze pewien wzgląd praktyczny, wzgląd na życiową przydatność. Utożsamił też James prawdę z dobrem, co stanowiło istotę pragmatyzmu. Utożsamienie prawdy z dobrem w rezultacie niszczy wyobrażenie filozoficzne, bowiem prawda będąca wartością samodzielną tu zostaje przekształcona w wartość praktyczną. Pragmatyzm głosił, że prawdziwości samej przez się nie można wyjaśnić w ramach poznania. Reasumując, pragmatyczna teoria prawdy zakłada, że użyteczność stanowi kryterium prawdziwości sądów i pojęć, np. sądy naukowe są prawdziwe, bo przyjmując je za prawdziwe możemy bardziej skutecznie postępować. W ten sposób pojęcia umysłu ludzkiego zostały zestawione z instynktami, które również są podporządkowane skutecznemu postępowaniu. Poznanie temu służy i nie ma innego kryterium: działanie jest zasadniczą potrzebą człowieka, a poznanie pełni wobec działania pomocnicze funkcje. Pojęcia są więc tylko narzędziami działania.

5.4. ŻĄDZA WIARY – pragmatyzm odpowiadał na pytanie: jakie jest kryterium poznania? Pozostawało pytanie: jaka jest natura poznania? Pragmatyści twierdzili, że jest czynnością praktyczną. Czysto teoretyczna myśl jest fikcją, bo umysł jest przesiąknięty dążeniami. Czysto kontemplacyjna koncepcja poznania jest błędna, bo poznanie jest przewidywaniem, oczekiwaniem, dążeniem, a więc czynna jest w nim wola. W związku z tym poznanie zawiera oceny i wartościowania. Co więcej, skoro poznanie jest przewidywaniem, to nie może być czystą wiedzą, musi też być wiarą. Jeśli dotąd pragmatyzm i empiryzm były wspólne to                  w tym punkcie rozchodziły się. Doświadczenie albo potwierdza albo obala nasze twierdzenia. Jednakże są i takie, których nie można empirycznie rozstrzygnąć, np. czy jest Bóg, czy świat ma sens i cel. O tym, czy  uważać je za prawdy może zadecydować sama wiara.

Pogląd ten nazwał James żądzą wiary (the will to believe). Później sądził, że trafniejszą nazwą byłoby prawo do wiary, bo ważne nie jest to, że chcemy zdawać się na wiarę lecz to, że mamy do tego prawo. A mamy prawo, bo jest wiele spraw, których nie da się rozstrzygnąć. Jeśli nie wiedząc, czy coś istnieje, nie chcemy się zdawać na wiarę, to w praktyce postepujemy tak, jakby to coś nie istniało, np. kto dla skrupułów naukowych nie chce przyjąć, że Bóg istnieje, ten postepuje tak, jakgdyby przyjął, że nie istnieje -  opiera się na wierze,                   bo wiedza go nie skłania do żadnego sądu. Wiara jest więc nieuniknionym doświadczeniem, bo także niewiara jest wiarą.

5.5. Pluralizm – koncepcja Jamesa była pluralistyczna: cechą rzeczywistości jest mnogość części, które zależą od części sąsiadujacych. Pogląd swój, stwierdzający tę względną zależność elementów rzeczywistości James nazwał synechizmem. Uzupełnieniem zaś był inny pogląd, który James nazwał tychizmem: ten zaś stwierdzał względną niezależność elementów rzeczywistości, mianowicie niezależność ich od całości. Tychizm był poglądem            o daleko sięgajacych konsekwencjach. Wynikało z niego, że istnieje kosmologiczna podstawa do przekonania meliorystycznego, do wiary w lepszą przyszłość świata.

Argumenty na rzecz tychizmu były najpierw naukowe: 1) że konkretne doświadczenia są niepowtarzalne, a zwykła interpretacja zmienności jako permutacji niezmiennych składników jest hipotezą, 2) że na przykładzie naszych własnych postanowień widzimy, iż                             w rzeczywistości może powstawać coś nowego.

Do tego przyłączają się argumenty moralne: 3) że zaprzeczanie wszelkiej nowości, jakie ma miejsce w monizmie, jest w niezgodzie z naszym poczuciem życia, że natomiast, 4) tychizm jest zgodny z poglądami, które James uważał za słuszne -  z personalizmem, wolnością, ustrojem demokratycznym.

Reasumując, według tezy pluralistycznej rzeczywistość składa się z wielości dążeń                          i zainteresowań ludzkich, z wielości działań kierowanych jednostkową wolą; chaosu tego nie da się ująć w jeden system. Zniesienie dominacji całości  nad częścią było jedną                           z przewodnich tez koncepcji Jamesa. Świat jest wielością ze względu na wielość indywiduów, wielość podmiotów poznających i bogactwo doświadczenia. Dane doświadczenia uzyskują sens dzięki temu, że zostają wchłonięte przez całość przeżyć świadomości. James uczynił              z subiektywności zjawisko pozytywne. Pluralizm zakłada więc wielość światów indywidualnych, ale jest koncepcją, która umożliwia harmonię miedzy indywiduum                     a światem. Wartością, która ma do tego doprowadzić jest dla Jamesa harmonia                               i bezkonfliktowość.

5.6. FILOZOFIA RELIGII – nie był James ani obrońcą ani przeciwnikiem religii. Miał                w tej dziedzinie dwa poglądy. Pierwszy – kręgosłupem religii nie jest nic innego, jak tylko doświadczenie. Druga zaś – choćby nawet wszystkie szczegółowe objawy religii były nieważne, to jednak religia jest sprawą dla ludzkości jak najbardziej ważną. Jest przekonaniem że nie wszystko jest  próżnością. Uznanie to było naturalne przy jego teorii poznania, wobec przeświadczenia, że nie ma w ogóle wiedzy bez wiary. Było też naturalne przy jego przeświadczeniu, że przeżycia mistyczne są również doświadczeniami. Dla jego rozumienia religii charakterystyczne było także twierdzenie, że prosta pobożność bardziej zbliża się do prawdy niż nowoczesny liberalizm religijny.

5.7. FILOZOFIA NIEŚCISŁOŚCI – William James miał dość specyficzny stosunek do filozofii. Mówił: Filozofia to zabawna rzecz, jest najbardziej wzniosłym, a zarazem najbardziej godnym potępienia ze wszystkich zajęć ludzkich. Twierdził też, że naukowe pisanie o filozofii byłoby kłamstwem i mówił, że pisze niesystematycznie, by być szczerym. Widać to bardzo wyraźnie, gdy czytamy jego wykłady pisane językiem potocznym, czasem nawet o zabarwieniu gawędziarskim.

Prawdopodobnie nie mógłby pisać inaczej. Mówiąc kiedyś o stosunku duszy do ciała powiedział, że różne teorie mogą tu być prawdziwe, zaś na pewno fałszywa jest teoria doskonale jasna i definitywna. Peirce surowo potepił tę stronę filozofii Jamesa i twierdził, że filozofia ta wypadłaby inaczej gdyby jej twórca zapoznał się z matematyką, bo zrozumiałby czego można i należy wymagać od każdej nauki. Jednakże filozofia nieścisłości znalazła także obrońców np. Santayanę. Uważał on nieścisły i niesystematyczny sposób filozofowania za najlepszy. Ścisłość bowiem zamyka oczy na wszelkie braki. 

James rozstrzygał zagadnienia filozoficzne z punktu widzenia potrzeb estetycznych                         i moralnych, a zdaniem Santayany nie było to niefilozoficzne, bo uczucia są najlepszym przewodnikiem ku prawdzie. Jest to istotne stanowisko, bowiem w tamtym czasie próbowano uczynić z filozofii nauke ścisłą.

 

6.     „POJ ĘCIA FILOZOFICZNE A PRAKTYCZNE WYNIKI” - problematyka

Jest to odczyt wygłoszony na Uniwersytecie Kalifornijskim w kwietniu 1898 r. W odczycie tym James po raz pierwszy powołał się na sformułowaną przez Peirce’a zasadę pragmatyczną (a więc dość późno, bo w latach 90 zajmował się już filozofią, a Peirce sformułował ją                                   w 1878 r.). Wykorzystał ją tu jako kryterium sensowności sporów filozoficznych (była to więc bardzo wąska interpretacja).

Wstęp ukazuje nam Jamesa jako człowieka. Mówi on o tym, iż chce mówić zawsze tak,                by zrozumieli go laicy, ale nie byli zawiedzeni filozofowie. Chciał, można rzec, przykuwać uwagę, zrobić cos pomysłowego, nawet szokować – by słuchający nie zasnęli.

James potem tłumaczy, że wie jak powiązać teorię z życiem, ale o tym nie powie, bo twierdzi, że ma do przekazania coś bardziej wartościowego. Porównuje też filozofów do poetów,               bo szukają oni słów do określenia tego, co wszystkich przenika do szpiku kości. Używa metafory gąszczu leśnego, po którym poruszaja się filozofowie i poeci, ale który i tak nigdy nie zostanie opisany, bo ani poeta ani filozof tego nie potrafią. Nie można bowiem, zdaniem Jamesa poznać prawdy (tłumaczy tu James niedostatki swoich teorii i chroni się przed zarzutami). Czasem, zdaniem Jamesa już widzi się cel końcowe światło, ale zawsze wtedy pojawia się jeszcze jedno wzgórze. I to jest powód dlaczego na spotkaniu James nie może wskazać ukrytej prawdy i obiecuje, że może się to stanie jutro albo pojutrze albo dnia następnego.

Mówi, że będzie próbował zastanowić się nad tym, jaki kierunek należy obrać, by wejść               na drogę prawdy. Mówi też, że wiele lat temu drogę tą wskazał mu Charles Peirce, którego zasada praktykalizmu  pokazała mu, że kroczy słuszną drogą do poznania prawdy.

Zasada Peirce’a może być wyrażona na kilka sposobów. W styczniu 1878 na łamach Popular Science Monitor Peirce zaprezentował ją nastepująco: Istota myśli polega na wytwarzaniu przekonań. Jedynym dążeniem myśli znajdującej się w ruchu jest osiagnięcie spokoju.                 Gdy nasza myśl, dotycząca danego przedmiotu, osiąga spokój w postaci przekonania, to możemy rozpoczynać działanie. Przekonania są więc regułami działania, a funkcja poznania polega  na wytwarzaniu nawyków działania. Gdyby istniał jakis fragment myśli, który nie wpływałby na jej praktyczne konsekwencje, to nie stanowiłby części znaczenia tej myśli. Tak więc ta sama myśl może przybierac różną formę słowną, ale jeśli słowa nie sugeruja czegoś innego, to nie mają one wpływu na znaczenie myśli. Np. „Proszę otworzyć drzwi” po polsku    i francusku  znaczą to samo, ale „Otwórz drzwi” i „Otwórz drzwi do diabła” znaczą już co innego. Aby wyjaśnić znaczenie myśli musimy określić działanie, które jest ona w stanie wywołać. Odmienność poglądów polega tylko na różnicach praktycznych. Aby osiagnąć pełną jasność myśli, wystarczy rozważyć, jakie praktyczne skutki może za soba pociągnąć przedmiot naszych myśli – jakich doznań oczekujemy i,  na jakie reakcje musimy być przygotowani. Nasza wiedza o tych skutkach stanowi całą treść, jaką wiążemy z naszym pojęciem przedmiotu.

James chce jednak szerszej zasady pragmatyzmu. Jego zdaniem, ostatecznym sprawdzianem znaczenia prawdy jest dla nas działanie, które ona dyktuje czy inspiruje. Inspiruje ona określone działanie dzięki temu, że przepowiada, jakie będą jego skutki. Ze względu na te założenia James wyraża zasade Peirce’a mówiąc, że efektywny sens każdego filozoficznego twierdzenia da się sprowadzić zawsze do pewnych konkretnych konsekwencji w naszym doświadczeniu. Jego zdaniem ta metoda wniesie spokój do dysput filozoficznych.

Nastepnie James wyjaśnia tę zasadę.

Pierwsza konsekwencja.

Załóżmy istnienie dwóch różnych filozoficznych definicji, które sobie przeczą. Zdaniem Jamesa, jeśli (zakładając prawdziwość jednej z nich) nie można przewidzieć żadnych konsekwencji praktycznych, które byłyby odmienne od przewidywań wynikajacych                z prawdziwości drugiej z nich, to między tymi zasadmi nie ma różnicy, wszystko czym się one różnią ma charakter powierzchowny. Obie wypowiedzi znaczą to samo, ale mogą być różnie wyrażone. Zdaniem Jamesa uciszyłoby to wiele pozornych dyskusji.

James próbuje ukazać sens zasady na przykładzie sytuacji niemożliwej.

Każe sobie wyobrazić moment końca świata, poza którym nie ma już żadnego doświadczenia ani działania, więc nie można zastosować metody pragmatycznej. Wszelkie dysputy są tu już bez znaczenia. Pytanie o istnienie Boga czy materii, jako wytwórcy wszystkich rzeczy, jest pytaniem pustym. Zdaniem Jamesa bez założenia istoty boskiej istniejąca sytuacja jest okropna, nieprawdopodobna i mało przekonująca.

Dla osoby nie wierzącej w istnienie Boga problem jest czysto intelektualny, bo bezsensowne było dla niej zmienianie poglądów. Jeśli bowiem sama materia może ukształtować układ faktów, to nie powodu żałować, że bBóg zniknął z naszych przekonań.

Zdaniem Jamesa, cóż wart byłby Bóg, który tak zbudował świat, by go zniszczyć. Jego twórcza siła byłaby na miarę świata, lecz nie większa. A skoro nie byłoby przyszłości, skoro cała wartość świata byłaby dana w uczuciach, które przemijają wraz ze światem, skoro nie miałby on żadnego dodatkowego znaczenia związanego z przygotowaniem przyszłości,        to dlaczego mielibyśmy wprowadzać Boga. Jest on Bytem, któremu mamy dziękować za to, co uczynił. Ale dlaczego, jeśli przyjmiemy teorię o materii, to przy końcu świata poczujemy martwotę? Zdaniem Jamesa nie ma odpowiedzi na to pytanie.

Mimo wszystko, zdaniem Jamesa, nazywając materię lub Boga przyczyną świata nie zmienimy go. Jest on w szczegółach niezmienny. Nic się nie zmieni, jeśli przyjmiemy,         że atomy buduja świat albo, że Bóg go buduje.

Tak więc, zdaniem Jamesa, jeśli żadne przyszłe doświadczenie nie może wynikać z naszej hipotezy, to spór miedzy materializmem i teizmem jest daremny. Materia i Bóg w takim wypadku są po prostu siłą tworzącą świat. Mądry człowiek powinien więc porzucić                tą dyskusję.

Następnie James wskazuje na zarzut wobec filozofów – zarzut werbalnego i pustego charakteru badań. Jego zdaniem, jeśli metoda pragmatyczna jest prawdziwa, to okaże się,     że każda metafizyczna alternatywa wywołuje praktyczne efekty. Lecz, jeśli metafizyk ich nie widzi, to wszyscy będą przeciw niemu. Jego nauka będzie pompatyczna nicością.

Zdaniem Jamesa każdy metafizyczny spór ma aspekt praktyczny, czasem głęboko ukryty. Proponuje tu omówienie materializmu i teizmu, ale tym razem w momencie, gdy istnieje jeszcze przyszłość.

Zadaje tu James pytanie o to,  czym różni się program naszego działania w zależności          od tego, czy traktujemy fakty doświadczenia jako układ atomów, czy też traktujemy je jako wynik opatrzności boskiej? Przeszłość jest nieistotna, bo fakty są dane i wszystko jedno,      co jest ich przyczyną. Zdaniem Jamesa, istnieje wielu materialistów, którzy nie zwracają uwagi na przyszłość i są gotowi wyeliminowac słowo materializm twierdząc, że materia jest równie boska jak Bóg. Proponują oni, by mówić o pierwotnej tajemnicy, niepoznawalnej energii,        o jedynej sile. Takie zdanie np. prezentuje Spencer – mówiąc, że oba terminy są jedynie symbolami wskazującymi na nierozpoznawalną rzeczywistość. Zdaniem Spencera niechęć    do słowa materializm bierze się z estetycznych powodów. Zdaniem Jamesa należy dać człowiekowi materię z jej wiecznymi prawami prowadzacymi do doskonałości,                a człowiek będzie ją czcił – tak, jak Spencer czci swoją siłę. Jeśli bowiem coś czyni praktycznie to, co może czynic Bóg to jest to ekwiwalentem Boga.

         Zdaniem Jamesa, teizm i materializm ujęte prospektywnie są już odmienne. Zgodnie    z teorią mechanicznej ewolucji, prawa ruchu i materii, które stworzyły nas i nasze koncepcje, nieuchronnie wszystko unicestwią.

Poglad ten głosi, że choć w procesie rozwoju wszechświata powstaje wiele pięknych rzeczy, to, gdy wszystkie te nietrwałe rzeczy przeminą nie zostanie absolutnie nic. Wszystko stanie się martwe i pozostanie bez echa i możliwości przyszłości. To ostateczne zniszczenie              i tragedia należy już do istoty naukowego materializmu. Tu znów pojawia się krytyka Spencera.

Niższe bowiem siły stale trwają w cyklu ewolucji. Dlaczego więc Spencer polemizuje tak, jakby ktoś oskarżał go o wulgarność materii. Jamesowi chodzi tylko o wyniki praktyczne. Obiekcje Jamesa nie dotyczą więc tego, o czym mówił Spencer (wulgarność słowa), ale tego, czego brak w materializmie – brak w nim gwarancji dla naszych ideałów (jak mówi James).

Zdaniem Jamesa koncepcja Boga, choć mniej precyzyjna niż koncepcje matematyczne, ma tę praktyczną przewagę, że gwarantuje porządek idealny. Po istnieniu Boga spodziewamy się gwarancji, że katastrofa i tragedia nie będą miały charakteru ostatecznego. Potrzeba wiecznego porządku moralnego jest jedną z najgłębszych potrzeb serc. Istota różnicy między materializmem a teizmem nie tkwi w abstrakcyjnych rozważaniach, lecz w odmienności uczuciowych i praktycznych aspektów tych poglądów, w uwzględnianiu naszych konkretnych nadziei i oczekiwań. Materializm neguje wieczną naturę porządku moralnego i likwiduje ostateczne nadzieje, teizm zaś jest akceptacją wiecznego porządku moralnego.  Zdaniem Jamesa zawsze będzie to budziło spory filozoficzne, można jednak lekceważyć te różnice,    bo są one bez znaczenia dla zdrowego rozsądku. Mimo wszystko przeżycia religijne trudno byłoby skwitować słowem niezdrowe. Rzeczy absolutne i wykraczające poza zdrowy rozsądek stanowią rzeczywisty przedmiot filozofii, każdy wyższy umysł odczuwa ich powagę, a umysł hołdujący uproszczonym poglądom jest płytki.

Zdaniem Jamesa kontrowersje dotyczace teizmu są ilustracją zasady pragmatycznej.

Jeśli istnieje Bóg, to jest prawdopodobne, że ma on wpływ nie tylko na koniec świata, ale także na całe jego trwanie. Zasada praktykalizmu, mówi James, powiada, że znaczenie Boga tkwi w skutkach, jakie wynikają w zakresie doświadczenia z prawdziwości tego pojęcia.

Gdy weźmiemy pod uwagę definicje Boga, to okaże się, że inne wytrzymają naszą próbę,             a inne nie. Bóg jest konieczny, absolutny, nieskończony i jedyny. Jest także prosty, nie złożony z istoty i istnienia, substancji i akcydensów, możliwości i rzeczywistości, podmiotu               i atrybutów, jak inne rzeczy. Nie należy do żadnego gatunku, jest wewnętrzny i zewnętrzny, niezmienny, wszechwiedzący i wszechmocny, ogarniający wszystko w jednym akcie. Jest też absolutnie samowystarczalny i nieskończenie szczęśliwy. James zadaje tu pytanie: kto                   z praktycznych Amerykanów może wzbudzić w sobie poczucie rzeczywistości stykając się        z tymi cechami?

Zaklada, że nikt, bo pojęcia te nie wywołują żadnego uczucia i nie wzywają do działania.

Zdaniem Jamesa, dedukcja boskich atrybutów, stworzona przez dogmatycznych teologów, jest zestawieniem różnych przymiotników i jest oderwana od ludzkich potrzeb (to znów ukazuje chęć zestawienia pragmatyzmu z życiem). Atrybuty te, jak mówi James, nie mają nic wspólnego z religią, bo religia jest praktyczną sprawą. Zdaniem Jamesa, pewne elementy opisu Boga są związane z życiem i temu zawdzięczają swe historyczne znaczenie.                     Np.: konsekwencja Bożej miłości jest manifestacją własnej chwały; dogmat ten pozostaje            w związku z życiem, bo wytworzył on tendencję do monarchistycznej koncepcji Boga wraz                   z całym dworem (tu ujawniają się poglądy Jamesa ukazujące jego niechęc do instutucji Kościoła).

Zdaniem Jamesa, gdy ten konglomerat cech, dzięki abstrakcyjnym definicjom, stawał się namiastką wiedzy o Bogu powoli zaczęła zanikać żywa religia. Wszystko to jest wtórną naroślą na doświadczeniu religijnym. Doświadczenie religijne zaś, zdaniem Jamesa,                      to rozmowy z niewidzialnym, głosy, przywidzenia, zmiany uczuć, pozbycie się strachu, przypływ łaski. To doświadczenie stanowi jedność z naszą powierzchowną świadomością, tworzy podstawę z bezpośrednich przeżyć związanych z ideą Boga. Zdaniem Jamesa                      te doświadczenia są źródłem pojęcia Boga, a teologia jest tylko ich przekładem.

Dla Jamesa problem teologiczny, czy Bóg powinien, czy nie powinien istnieć,  jest problemem o praktycznie małym znaczeniu. Jeśli bowiem Bóg naszych doświadczeń jest fałszem, to nie ma sensu opierać życia na tym doświadczeniu. Spór ten nabiera znaczenia, jeśli rozważymy go przez pryzmat jego konsekwencji w życiu praktycznym.

Dalej James kontynuuje wyjaśnianie praktykalizmu trzymając się problemów teologicznych.

James mówi, że w filozofii Absolutu, czyli w pokantowskiej formie idealizmu, odnajdujemy tryumf herezji panteistycznej.

Jamesowi chodzi tu o pojęcie Boga, jako ducha zamieszkującego świat. Wspomina tu wykład teologii idealizmu absolutnego wygłoszonego przez Josiaha Royce’a. Chodziło o to, czy Bóg jest Jeden we Wszystkim oraz jest Wszystkim we Wszystkim. Tu James pyta, czy dyskusja dotycząca monizmu i pluralizmu nie przybiera w końcu kształtu tezy, która można poddać ocenie metodą pragmatyczną.

Zdaniem Jamesa pytanie o to, czy świat jest Jeden, czy jest Wiele światów, jest przykładem bzdury metafizycznej.

James stawia tu szereg pytań: czy określenie Jeden nie jest niejasne, bowiem świat nie jest cyfrą Jeden, a gdyby go liczyć to, czy dla kontrastu policzy się dwa itd.?, co rozumie się praktycznie przez Jeden, gdy nazywa się świat Jednością?, w jaki sposób jedność odbija się    w naszym doświadczeniu?, czym wyróżnia się działanie w świecie, który jest jeden?

Zdaniem Jamesa, jednym z praktycznych rezultatów, wynikajacych z tego, że mamy                       do czynienia z jedną rzeczą, jest możność przejścia od jednej części do innej. W tym sensie zawsze częściowo negujemy i potwierdzamy jedność. Fizycznie możemy przechodzić                 od jednej do drugiej części, ale logicznie nie ma pomostu między dwoma umysłami. Trzeba stale wykraczać i wracać i to dowodzi, że świat nie jest jeden.

Zdaniem Jamesa, innym znaczeniem jedności jest postrzeganie zbioru. Zbiór jest jeden, choć obejmuje wiele rzeczy. Fizycznie nie możemy zebrać świata, lecz jeśli potraktujemy świat sumarycznie wtedy możemy go ogarnąć w całości, będzie on pewną jednością, opasaną kregiem pojęciowym, jak mówi James.

Kiedy indziej jedność znaczy tożsamość rodzajową tak, że można traktować wszystkie części zbioru jako określone przez to samo prawo i dające te same efekty. Jest sprawą oczywistą, że w tym sensie jedność jest niepełna, bo jego elementy nadal różnią się wielościa nieredukowalnych gatunków. Sama logika nie rozwiąże wszystkich problemów.

Zdaniem Jamesa, elementy jedności nie są całkowicie od siebie oderwane, mogą być porównywane i pozostawać w harmonii. Może to znaczyć, że mają wspólne źródło. Taka jedność genezy ma pewne praktyczne konsekwencje.

Zdaniem Jamesa spór miedzy monizmem a pluralizmem zostanie zlikwidowany jeśli będziemy przestrzegać zasady Peirce’a.

Współczesny monizm twierdzi, że świat albo jest całkowicie niepowiązany, albo jest absolutną jednością. Głosi, że nie ma żadnego poglądu pośredniego. Jakikolwiek związek jest możliwy tylko pod warunkiem, że istnieją inne związki, a w ten sposób dochodzi się                      do twierdzenia, że jest konieczne totalne powiązanie. James jest tu pewien, że jeśli zacznie się szukać związków i zacznie pojmowac je praktycznie to kompromis miedzy Jednością                     a Wielością będzie możliwy.

James wyraża zadowolenie, że filozofowie anglosascy wprowadzili zwyczaj interpretowania znaczenia pojęć ze względu na konsekwencje.

W ten sposób, jak wspomina James, czynili: Locke, Berkeley, Hume. Wspomina też dość bliskich tej metody: Stewarta, Browana, Jamesa Milla, Johna Milla, Baina.

Zdaniem Jamesa, Hodgson był bliski sformułowania Peirce’a. James mówi też,                            że wymienieni już byli twórcami metody krytycznej, ale z pewnościa nie był nim Kant.

Zdaniem Jamesa ograniczenia, niedoskonałości i braki filozofów angielskich  płynęły nie stąd, że kierowali swój wzrok na wynikach praktycznych, ale stąd, że nie dostrzegali szerokiego zakresu tych konsekwencji. James jest tu krytykiem filozofii Kanta.

Jego zdaniem Hume’a można wzbogacić używając jego własnych zasad, bez wprowadzania sztucznych zasad Kanta. Jak mówi, wydaje mi się rzeczą szczególnie ważną, by nie                        w kierunku kantyzmu prowadzić filozofię. Jego zdaniem Hume nie miał angielskich następców i dlatego zaczęli go poprawiać następcy Kanta. Zdaniem Jamesa, duch angielski w filozofii jest intelektualnie i moralnie najzdrowszy, najgłębszy i najbliższy prawdy (choć wcześniej wyrzeka się szowinizmu narodowego).

7.                 James i Peirce - ideę i nazwę pragmatyzmu wymyślił własnie Charles Peirce (1839-1914), podobnie jak i teorię synechizmu oraz tychizmu. James sam twierdził, że w całym pokoleniu nie było bardziej oryginalnego myśliciela niż Peirce i, że osobiście nikomu nie zawdzięcza tyle, co jemu. Wyznawali obaj te same teorie, ale ich osobowosci znacznie się różniły. Peirce był matematykiem i logikiem, dążył do ścisłości i ładu. James popularyzował filozofię, a Peirce pragnął odsunąć od niej ludzi do niej niepowołanych. Różniło ich wszystko. Podobnie było w życiu prywatnym obu filozofów. James podróżował i kosztował życia, podczas gdy Pierce wiódł życie samotnika w Nowym Jorku poprzez co dziwaczał (!). James był jednym z najpopularniejszych uczonych, Peirce zaś był znany tylko garstce. Peirce wymyślał teorie, James wprowadzał je w świat. James, który był rozchwytywany w Ameryce i Europie dla wykładów, nie miał czasu na wydanie swoich książek (wydawał głównie wykłady), a Peirce nie mógł  znaleźć wydawcy dla swoich 12 tomów Zasad filozofii.

Odbiło się to oczywiście na ich teoriach. Peirce, wymyślając pragmatyzm chciał jako kryterium prawdy wprowadzić przydatność twierdzeń, ale teoretyczną. James zaś pojął ją jako przydatność w postępowaniu. Peirce’owi chodziło w pragmatyzmie o wprowadzenie                    do filozofii rodzaju metody eksperymentalnej, zaś Jamesowi o zbliżenie jej do życia. James dbał o jedność teorii, zaś Peirce podkreślał odrębność. Twierdził wręcz, że pragmatyzm w tej postaci, jaką głosi James jest samobójczy i dla odróżnienia zaczął nazywać swoja koncepcję pragmatycyzmem. 

8.                 Recepcja, pokrewne kierunki i oddziaływanie - filozofia pragmatyzmu była rozwijana pod nazwą instrumentalizmu Johna Deweya, który odrzucił jako bezużyteczne metafizykę i religię, natomiast uzupełnił epistemologię o wątek społczny: idee są prawdziwe, jeżeli wyrosły na gruncie społecznym. Dewey był znanym reformatorem amerykańskiej pedagogiki i wpływowym myślicielem liberalnym. Polityczny wymiar uzyskała także szkoła pragmatystów włoskich – Giovanni Papini. Ich filozofia stała się zapleczem futuryzmu – kierunku w sztuce głoszącego nihilizm wobec istniejących wartości i wyzwolenie z jarzma istniejących uwarunkowań społecznych. Poprzez futuryzm pragmatyści oddziaływali na ideologię faszyzmu oraz współtworzyli klimat umysłowy początku XX wieku – irracjonalistyczny i woluntarystyczny. Oprócz tego sprzymierzeńcem Jamesa był Schiller, który nazywał swe stanowisko humanizmem. Schiller ułożył też tablicę przeciwieństw, którą posługiwał się dla scharakteryzowania swojego stanowiska. Uznał że pragmatyzm jest:                1. humanizmem, bo indywidualnego człowieka czyni miarą rzeczy, 2. odwrotnością werbalizmu, ponieważ kryterium prawdy upatruje w praktyce życiowej, 3. pluralizmem wykluczającym absolutyzm, 4. radykalnym empiryzmem, czyli przeciwieństwem aprioryzmu, 5. woluntaryzmem, 6. personalizmem w odróżnieniu od naturalizmu, 7. świadomym antropomorfizmem w przeciwieństwie do amorfizmu, 8. poglądem typowo brytyjskim nie zaś kontynuacją filozoficznej myśli germańskiej,.

Pragmatystyczne inspiracje wyraźne są w antropologii Georga Meada, w protestanckiej teologii Reinholda Niebuhra oraz u współczesnych filozofów: Willarda Quine’a, Hilarego Putnama, Richarda Rorty’ego.

Opozycja – wyszła głównie od idealistów: Bradleya, Taylora, Lovejoy’a.